powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Cały ten wstyd to nie my

W przedostatni weekend niebezpiecznego miesiąca zwanego listopadem warszawski Teatr Powszechny zaserwował swoim widzom przyjemność zgoła nieoczekiwaną. Dwa dni z teatrem politycznym, dwa mocne przedstawienia importowane z Węgier i Słowenii. Dwa dni, które w tym listopadzie nie powinny się raczej zdarzyć - pisze reżyserka Weronika Szczawińska w Gazecie Wyborczej - Stołecznej.

Aby przeczytać dalszą część artykułu musisz się zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze konta na platformie e-teatr
zapraszamy do BEZPŁATNEJ rejestracji ».