W cieniu legendy

Aktor spoczywa w Katowicach, obok matki i ojca. Niewiele osób wie, jak bliskie związki łączyły go ze Śląskiem.

«Jego rodzice i brat mieszkali w Katowicach. Tu także wychował się najlepszy przyjaciel - Bogumił Kobiela. Zbigniew Cybulski nigdy nie osiadł w tym mieście na stałe, ale często tutaj przyjeżdżał - coraz sławniejszy, coraz bardziej zmęczony przypisaną mu legendą polskiego Jamesa Deana". Aż został na zawsze.

- W biografiach aktora brukuje śląskich wątków uważa filmoznawca Jan F. Lewandowski. - A przecież dla Cybulskich, pochodzących z Kresów Wschodnich, Katowice stały się drugim miastem rodzinnym. Niewiele jednak o tym wiadomo. Może za mało zrobiliśmy dla zachowania pamięci Zbigniewa Cybulskiego?

"Gdybym umarł, chciałbym leżeć przy ojcu" powiedział aktor, gdy uczestniczył w pompatycznym po grzebie jednego z warszawskich artystów. Śląsk wydawał mu się inny od przepełnionej blichtrem stolicy. Nie nawiedził ceremonii. Słowa Cybulskiego zapamiętał jego przyjaciel z lat studenckich Alfred Andrys.

- Taka była wola Zbyszka i uszanowaliśmy ją - mówi brat aktora, Antoni Cybulski, katowicki prawnik.

Spoczął na cmentarni przy ul. Sienkiewicza. Dwu lata wcześniej pochowaliśmy tam naszego ojca.

Wszystko za późno

Jednak 12 stycznia 1967 roku. podczas pogrzebu sławnego aktora, na ulicach Katowic pojawiły się tłumy. Nie udało się uniknął celebry. Zbigniew Cybulski był przecież gwiazdą polskiego kina, najwybitniejszym aktorem polskiej szkoły filmowej, uwielbianym przez publiczność za talent, liryczność, ciepło. Różnił się od siermiężnych bohaterów filmów z tamtych czasów.

W Jego śmierć najtrudniej było uwierzyć przyjaciołom. Miał niespełna 40 lat, tyle ról do zagrania...

- Nie wiem, nie wiem nic. Stał tu, był, rozpłynął się. Nie ma go! - wołał Kobiela z rozpaczą w filmie "Wszystko na sprzedaż" Andrzeja Wajdy

- Do Warszawy wracaliśmy nocnym pociągiem, zostawiając Zbyszka w Katowicach już na zawsze wspominał Andrys.

- Był jeszcze pełen pomysłów, zapału, planów - zapewnia Antoni Cybulski. Tyle mógł jeszcze osiągnąć. Może po jakimś czasie miałby większe poczucie spełnienia niż wtedy? Spoczął przy ojcu; nasza mama zmarła 20 lat później. Teraz są wszyscy razem, ale nie zawsze tak było.

Wojna rozdzieliła rodzinę na wiele ważnych lat. Zbigniew i Antoni przeżyli okupację w Warszawie u krewnych. Dorastali z daleka od rodziców, którzy z terenów zajętych przez ZSRR musieli uciekać za granicę. Ten czas swobody, ryzyka i poniewierki mocno zaważył na charakterze Zbyszka.

"W jego postępowaniu, jego sposobie życia pozostało coś z okupacyjnej tułaczki, tymczasowości i wojennego być albo nie być - zauważył Stanisław Janicki, krytyk filmowy. - Wszystko u niego przyszło za późno, a dojrzałość, spełnienie, w ogóle chyba nie nastąpiło".

W 1916 roku Ewa i Aleksander Cybulscy wrócili do Polski, osiedli na Śląsku. Mieszkali najpierw w Siemianowicach przy ulicy Parkowej 14, potem w Katowicach przy Powstańców 36a. Daleko stąd było do miejsca, gdzie Prut zderzał się z Czeremoszem, miejsca, w którym urodzili się dwaj synowie.

Patrzę na rodziców

Mieszkania w śląskich kamienicach nie przypominały zamożnego domu w Kniażach na Pokuciu (dzisiaj te tereny należą do Ukrainy). Tam Aleksander Cybulski zostawił nie tylko majątek, ale i wszelkie nadzieje na odmianę losu.

- Ojciec, przed wojną pracownik Ministerstwa Spraw Zagranicznych, nie mógł liczyć w Polsce na karierę godną jego wiedzy i umiejętności - stwierdza syn Antoni -Po powrocie do kraju ojciec czuł się wyrzucony na margines. Pracował w Centrali Zbytu Węgla; był kontrolerem. W zimie na mrozie sprawdzał jakość węgli, potem zatrudnił się w kłodawskich Zakładach Przeróbczych Soli Potasowej. Trudno to było nazwać sukcesem zawodowym.

Mimo to Antoni Cybulski zapamiętał, że ojciec był pogodnym człowiekiem, optymistą. Z matką, do której był podobny, tworzyli szczęśliwy związek.

- Oni się zawsze doskonale rozumieli. Jeżeli kiedykolwiek w życiu przychodzą takie chwile i przestaję wierzyć w uczucia, zwłaszcza w miłość, to patrzę na moich rodziców i wierzę w nią znowu - wyznał kiedyś Zbigniew.

Prywatne ogrody

Zbyszek obdarzał matkę ogromną miłością. Zachował się liścik, który napisał do niej w dzieciństwie "Kochana mamusiu. Nastał dla mnie wielki dzień Twoich imienin. Imieniny matki dla każdego dziecka są wielkim świętem. Przepraszam Cię bardzo za moją wybuchowość i nieposłuszeństwo. Miłość moja do Ciebie wzrasta z każdą chwilą".

Rozstanie z rodzicami, jak się okazało - na wiele lat, było dla dwunastolatka trudnym do zniesienia przeżyciem Niewiele o tym mówił. Przyjaciel i biograf Zbigniewa Cybulskiego, Jerzy Afanasjew, uznał: "Były w jego życiu intymne zaułki, prywatne ogrody do których nie czuję się powołany wchodzić. Są tylko jego własnością".

Bracia mieli jednak siebie. Dobrze się uzupełniali, bardzo się przy tym różniąc. Dostrzegła to Maria Rokosza, która po wojnie była kierownikiem Zespołu Żywego Słowa "Czytelnik" w Krakowie. To ona namówiła Zbyszka, wtedy młodziutkiego chłopca, do aktorstwa. Pierwsza dojrzała w nim wyjątkowy talent.

Kiedy Zbyszek recytował we wsi Adama Mickiewicza, publiczność

była oszołomiona. Rokosza wspominała: "Jeden chłop spod Częstochowy pięknie się wysłowił - ze tyz jo nie wiedział, że ten Mickiewicz to taka becko śmiechu".

Pewnego dnia Zbyszek stwierdził, że nie może pogodzić występów, często mających charakter objazdowy. z nauką. Zaproponował, że w zastępstwie przyśle brata Antka. Maria Rokosza skomentowała: "Antek, bestyja. był fenomenem pamięci. Był świetnym wykonawcą, tylko że wykonawstwo u Zbyszka szło przez serce, a Antka przez mózg" Nic dziwnego. że Antoni został prawnikiem.

W 1946 roku Zbyszek pisał do odnalezionych rodziców "Ciekaw jestem, jak wyglądają Mama i Tata. bo my zmieniliśmy się bardzo. Charaktery mamy różne. Antek jest pracowity, raczej skryty i mniej wylewny, a ja przeciwnie. Strasznie lubię marzyć. Na ogół bardzo się kochamy, ale tego po sobie nie pokazujemy. Jeden za drugiego życie by oddal, ale nigdy jeszcze nie pocałowaliśmy, ani czułości sobie nie prawimy"

Wstrząs dla mieszczan

W tym samym liście 19 letni Zbyszek dodaje: "Co do przyszłości, jeszcze się nie zdecydowałem. Chcę być dziennikarzem, dyplomatą i rolnikiem naraz".

Po maturze studiował co prawda na Wydziale Konsularnym Akademii Handlowej w Krakowie, a także na Wydziale Dziennikarskim Uniwersytetu Jagiellońskiego. ale ostatecznie wybrał krakowską Państwową Wyższą Szkolę Teatralną. Tutaj zagrał pierwsze ważne role, spotkał ludzi, z którymi w Gdańsku założył studencki teatr Bim Bom. Tu zacieśnił przyjaźń z Bobkiem, Bogumiłem Kobielą.

Bobek był praktyczny, Zbyszek przeciwnie, Jerzy Afanasjew wspomina: "Gdy trzeba było myśleć, Zbyszek obiema rękoma zapalał papierosa (nigdy nie palił), a Bobek obejmował jakąś dziewczynę, czule prosząc o pożyczenie pieniędzy ".

Chociaż w życiu osobistym Bobkowi wiodło się lepiej, to Zbyszek płacił wyższą cenę za wielką popularność jaka spadla na niego po "Popiele i diamencie" Andrzeja Wajdy.

Początek drogi

- Pił wiele. Do obiadu nie mógł pracować - skarżył się jeden z reżyserów.

Gmatwało się życie osobiste aktora. Brakowało mu czasu dla żony (Elżbiety Chwalibóg) i syna.

Postać Maćka, którą stworzył w "Popiele i diamencie", zaważyła zarówno na pracy, jak i na prywatnym losie Zbyszka. Zawsze się spalał w rolach, a teraz zaczął się spalać również W ŻYCIU - komentował jeden z przyjaciół aktora.

To w "Popiele" Cybulski zagrał jeszcze dziesięć głównych ról w filmach, ale cień Maćka stale mu towarzyszył. Nie mógł się od niego wyzwolić. Krytycy narzekali, że aktor się powiela.

"Czy był wielkim aktorem? Chyba nie zastanawiał się Jan Kreczmar

Czy miał talent? Na pewno. Czy był genialny? Kto wie? Przede wszystkim był fascynujący i niedokończony. Był dopiero na początku wielkiej drogi".

"Jego filmy żyją, dlatego, że on dał im nasze życie - wspominał jeden z rówieśników Cybulskiego. - Ci, co go nie znali, inaczej będą na to patrzeć. Dla nich będzie dobrym aktorem. Ale dla nas był symbolem".»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego