powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Warszawa. Odpowiedź na oświadczenie twórców "Metodyki zarządzania projektami dla Teatru Studio"

Julian Mere, przewodniczący Związku Zawodowego Aktorów Polskich, odpowiada na pismo twórców Metodyki Teatru Studio - dr Bartosza Gruczy i dr Mateusza Juchniewicza.

Szanowni Panowie Doktorzy Nauk Ekonomicznych,

Liczyłem, że poczujecie się Panowie moją (i innych uczestników dyskusji na temat sytuacji w Teatrze Studio) opinią "wywołani do tablicy" i zechcecie porozmawiać z przedstawicielami środowiska, w którym opracowanie Panów zaczęło funkcjonować i wzbudziło sporo kontrowersji.

Niestety, pierwszy (choć mam nadzieję - niejedyny!) skutek otwartej rozmowy o zasadach funkcjonowania TS to po Państwa stronie próba zastraszenia i zamknięcia ust ludziom teatru: zespołowi artystycznemu teatru, Związkowi Zawodowemu Aktorów Polskich, ZASP-owi...

Wy, doktorzy publicznej uczelni, pracujący za publiczne pieniądze, zaczynacie straszyć sądem wszystkich, którzy dyskutują na temat opracowania, wytykać niewiedzę i brak kompetencji do krytyki z wyżyn swoich tytułów naukowych i znajomości paru książek o teatrze. Staracie się, Panowie, zatrzeć różnicę między wiedzą czysto teoretyczną, a praktyczną - której nie brak w naszym, przyznaję, specyficznym, ale też nie pozbawionym przenikliwości i zaangażowania środowisku.

Mnie, wytykacie nonszalancję w ocenie swojej pracy, bo nie posiadam tytułu naukowego, nie oparłem się na tych samych, co Panowie książkach, dlatego nie powinienem zabierać głosu, kiedy tacy eksperci się wypowiadają? Mylą się Panowie w wielu kwestiach!

Znam teatr i biznes od podszewki. Reprezentuję setki aktorów Związku Zawodowego Aktorów Polskich, więc mam prawo się wypowiadać w sprawach, które znam, a Panowie niestety wciąż - niespecjalnie. Gdybym w Metodyce Studio dostrzegł ślad jakiegoś ORYGINALNEGO, przemyślanego programu, pomysłu na rozwiązanie problemów tego czy innych teatrów to z przyjemnością bym się przyłączył do pracy nad poprawą kondycji "branży", ale niestety TEATRU nie było w tym opracowaniu wiele. Było to opracowanie na dużym (zbyt dużym!) poziomie ogólności. Szczegółów, w których tkwi wiedza na temat teatru - nie znalazłem. Piszą Panowie, że odbyli kilka spotkań z pracownikami teatru i na tej podstawie przygotowali swoją pracę. W tej sytuacji, zarzucanie niekompetencji ludziom, którzy kilkadziesiąt lat pracują w tym miejscu, jest co najmniej niestosowne.

Metodyki prowadzenia projektów, którą Panowie przedstawiacie swoim kursantom można się nauczyć. Niestety, mało w niej przykładów, a dużo schematów. Można przeczytać książki i podobne wnioski wyprowadzić, nie posuwając wiedzy na temat teatrów i ich ewentualnej reformy do przodu o krok.

Teatru, tak łatwo nauczyć się nie da. Problemy prowadzenia teatru w epoce wolnego rynku nie są nieznane w środowiskach ZASP-u, Unii Polskich Teatrów, Instytutu Teatralnego czy Związku Zawodowego Aktorów Polskich więc warto byłoby rozmawiać także z tymi organizacjami, tworząc opracowanie, aspirujące do miana wzorcowego dla dalszej reformy teatrów publicznych m.st. Warszawy. O to powinien zadbać także Panów zleceniodawca, przeznaczający na to środki publiczne.

A kontekst międzynarodowy Panów pracy? Jako przedstawiciel ZZAP, od lat pięciu na międzynarodowych konferencjach i kongresach organizowanych przez International Federation of Actors (FIA) mam okazję współpracować i słuchać prawdziwych specjalistów od prowadzenia teatrów z Equity, SAG, francuskich czy skandynawskich organizacji. Wszyscy szukają dróg dla rozwiązywania problemów w środowisku aktorskim oraz wymieniają się DOŚWIADCZENIAMI.

Cytowani przez Panów autorzy, Michael J. McCarthy oraz Cristofer Munson, to są praktycy teatrów całe życie z nimi związani. Wiedzą o czym piszą, a piszą mądrze, bo mają doświadczenie w prowadzeniu teatrów. W Panów pracy właśnie tego doświadczenia brakuje, widać też nastawienie do środowiska aktorskiego - pozbawione otwartości i dociekliwości badawczej, lekceważące.

Myślę, że dyskusja nad Panów pracą podczas 250-ej rocznicy Teatru Publicznego w Polsce ma sens, a skoro wszyscy - płacąc podatki - finansujemy tę pracę, to wszyscy mamy prawo do dyskutowania. Nie powinniście straszyć prawem autorskim i sądem za zabieranie głosu w sprawach przyszłości instytucji na której aktorom, dyrektorom oraz urzędnikom miejskim naprawdę zależy. Zlecenie Panom pracy przez dyrektora Teatru Studio odbyło się, jak słyszałem, przy poparciu Biura Kultury m.st. Warszawy - to kolejny powód, aby pochylić się nad nią z odpowiednim do rangi problemu zaangażowaniem, nie ograniczając się do naukowej perspektywy.

Z poważaniem,

Julian Mere - Przewodniczący Związku Zawodowego Aktorów Polskich