powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Bardzo piękny i poetycki spektakl

"Śmierć pięknych saren" Oty Pavla w reż. Jana Szurmieja w Teatrze Żydowskim w Warszawie. Pisze Witold Sadowy.

Najnowsza premiera na Małej Scenie Teatru Żydowskiego "Śmierć pięknych saren" Czeskiego pisarza i reportera Oty Pavla, w adaptacji Pawła Szumca, doskonałej reżyserii, scenografii i choreografii Jana Szurmieja oraz opracowaniu muzycznym Teresy Wrońskiej to bardzo piękny i poetycki spektakl. Na długo pozostanie w pamięci widza. Jest to opowieść o czesko-żydowskiej rodzinie Popperów. Jej akcja rozpoczyna się w latach przedwojennych i toczy się w czasie II wojny światowej a następnie w socjalistycznej Czechosłowacji. Głównym bohaterem tego niezwykłego przedstawienia jest Ota, w którego postać wciela się bezbłędnie doskonały aktorsko Piotr Sierecki. Obok niego Henryk Rajfer jako Tatuś i cały doskonały zespół aktorski grający po kilka ról w tym przedstawieniu. Są to Ewa Tucholska, Monika Chrząstowska, Monika Soszka, Marek Węglarski, Dawid Szurmiej i Piotr Chornik, ilustrujący poszczególne etapy z życia rodzinnego Popperów.

Jedno mam tylko zastrzeżenie. Moim zdaniem przedstawienie to powinno być grane na Dużej Scenie. Miałoby wtedy oddech i przestrzeń, a widzowie byliby w komfortowej sytuacji i nie musieli co chwila zmieniać pozycji, aby śledzić akcję i ich bohaterów.