Wrocław. Warlikowski, Seweryn, Głomb czy Klata w Polskim?

To już przesądzone - Bogdan Tosza w czerwcu zakończy swoją pracę w Polskim. Taką decyzję marszałek ogłosi oficjalnie przed końcem miesiąca. Kto zostanie dyrektorem wrocławskiej sceny? W kuluarach padają pierwsze nazwiska.

«Teraz pozostaje jeszcze kwestia - kto wyprowadzi wrocławską scenę ze ślepej uliczki. W Urzędzie Marszałkowskim ścierają się dwie koncepcje. Pierwsza - podzielenie władzy pomiędzy dwóch dyrektorów: menedżera i artystycznego. Druga - jeden artysta, ale z autorytetem. Jakie nazwiska pojawiają się na urzędowej giełdzie? Pomysł sięgnięcia po dolnośląskiego artystę, przewiduje powierzenie stanowiska Jackowi Głombowi. Dyrektor legnickiego Teatru im. Modrzejewskiej udowodnił, że potrafi stworzyć scenę, na której premiery zjeżdża się publiczność z całej Polski.

Kolejni kandydaci to: Krzysztof Warlikowski, czyli znany w całej Europie teatralny prowokator i Andrzej Seweryn, słynny aktor, związany m.in. z Commedie Francaise, który gwarantowałby klasyczny repertuar. My do tego zestawu dorzucamy Jana Klatę, który zrealizował na Dolnym Śląsku pięć przedstawień, a jego najnowszą legitymacją na dyrektorski fotel jest Paszport Polityki. A że ma dopiero 32 lata? Jacek Głomb, kiedy zaczął kierować legnicką sceną, był w tym samym wieku.

Jaki będzie Teatr Polski?

Andrzeja Seweryna - klasyczny

Ten znakomity aktor bywa przymierzany do różnych dyrektorskich foteli. W grudniu w Krakowie głośno mówiło się, że zmieni dyr. Grabowskiego w Starym Teatrze. Gdyby Seweryn trafił do Polskiego, bez ryzyka można założyć się o cały majątek, że największy nacisk położy na klasykę. W ciągu ostatnich trzech lat w Teatrze Telewizji wyreżyserował "Tartuffe'a" Moliera i "Antygonę" Sofoklesa, a w Teatrze Narodowym "Ryszarda II" Szekspira (straszna klapa). Największe sukcesy jako aktor Commedie Francaise odnosił także w rolach klasycznych, że przypomnimy tylko: wspaniałego Shylocka w "Kupcu weneckim" Szekspira czy tytułowych bohaterów - "Mizantropa" i "Don Juana" Moliera. Nie ma wątpliwości, że doczekalibyśmy się w Teatrze Polskim "Dziadów" Mickiewicza, do których ma osobliwy sentyment, gdyż był w marcu 1968 r. jednym z przywódców protestu przeciwko zdjęciu z afisza tego spektaklu. (KH)

Jacka Głomba - z wizją

Twórca jednej z najciekawszych scen w Polsce. Od prawie 12 lat prowadzi legnicki Teatr im. Modrzejewskiej. - Nie myślę o szefowaniu Polskiemu. To nie czas, by zamieniać to, co robimy w Legnicy, na nieznane. Z "Made in Poland" wiosną jedziemy do Berlina, a jesienią do Moskwy. Także jesienią wybieramy się do USA z "Otellem" - tłumaczy. Niepokorny wobec urzędników, menedżer, a do tego reżyser z wizją. Robi ciekawe spektakle i zaprasza interesujących twórców - m.in. Przemysława Wojcieszka i Pawła Kamzę. Żywiołem są dla niego pozornie nieteatralne przestrzenie: zrujnowane kino, dom kultury, przemysłowe hale. Brał udział w konkursie na dyrektora Polskiego. Gdyby dał się skusić na prowadzenie Polskiego, można się spodziewać, że zrobi wszystko, by jego teatr odzwierciedlał bliską ludziom rzeczywistość. Ma oko, pazur i odwagę. I umie pociągnąć za sobą zespół. ((MIS)

Krzysztofa Warlikowskiego - prowokacyjny

Ukończył reżyserię na krakowskiej PWST, był asystentem Krystiana Lupy, współpracował z Peterem Brookiem i Ingmarem Bergmanem. Lupę nazywa swoim mistrzem. Uchodzi za twórcę kontrowersyjnego, znany jest z tego, że przekracza granice w sztuce. Szokuje. Wywołał burzę spektaklem "Oczyszczeni", wg tekstu Sarah Kane, zrealizowanym w Teatrze Współczesnym we Wrocławiu. Po polską dramaturgię nie sięga, choć ceni Gombrowicza. Brał za to na warsztat Eurypidesa, Szekspira, Kane. W Teatrze Wielkim - Operze Narodowej zadebiutował "Ubu Rexa" Krzysztofa Pendereckiego. Przed tygodniem odbyła się tam premiera opery Albana Berga "Wozzeck". Jakiego teatru można się spodziewać pod jego rządami? Nietuzinkowego, odważnego, łamiącego konwencje i przyzwyczajenia. Nawiązującego do tradycji teatru antycznego, ale jednocześnie nowatorskiego, (MAS)

Jana Klaty - żywy

Bez wątpienia za dyrektora Klaty Teatr Polski przestałby zanudzać widzów. Razem z nim pojawiłoby się sporo zbuntowanych twórców, którzy czegoś od teatru chcą. Nie tylko pieniędzy. A robią przedstawienia gorące, komentujące rzeczywistość często w sposób kontrowersyjny. Klata nie wymyśla tezy, nie wydobywa ze spektakli drugiego dna. Kiedy dręczy go problem, szuka sztuki, która mogłaby go ubarwić artystycznie i dać szansę na autorską wypowiedź. Z pewnością na Kameralnej pojawiłyby się zwariowane współczesne komedie i małe formy dramatyczne. Przypomnę, że Klata wygrał konkurs dramaturgiczny miesięcznika "Dialog" i Wrocławskiego Teatru Współczesnego sztuką "Zielony słoń". Miał 12 lat. Kiedy Jaś stał się Janem, przyjechał do Teatru Polskiego na EuroDramę ze swoim "Uśmiechem grejpruta". Przegrał u widzów jednym głosem z "Od dziś będziemy dobrzy" Sali. (KH).

Na zdjęciu: widownia Teatr Polskiego.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego