Beckett postarzał się. Wywarł ogromny wpływ na estetykę współczesnego teatru, jego pomysły weszły do potocznej świadomości i zostały na liczne sposoby przetworzone, a czasami wyeksploatowane i odrzucone. Na scenach oglądamy dzisiaj ich potomstwo i to nawet nie w pierwszym pokoleniu. Podobnie filozofia tych dramatów nosi na sobie widoczny dziś znak czasu, jest wyrazem - zresztą znakomitym - spojrzenia na świat sprzed ćwierć wieku. Czuje się już dzisiaj odległość tych lat. Czy wobec tego nie należy grać Becketta? Nic podobnego. Jest na to zbyt dobrym pisarzem. Po prostu jego twórczość znalazła się w tym niekorzystnym położeniu, że straciwszy walor świeżości, nie została zweryfikowana jako ponadczasowa klasyka. Jest przy tym w dwuznacznej sytuacji "wczorajszej awangardy". Realizując którykolwiek z tych dramatów na scenie trzeba być bardzo ostrożnym i mieć dużo krytycyzmu. Trzeba znajdować nowe możliwości interpretacyjne, pró
Tytuł oryginalny
Bez suflera
Źródło:
Materiał nadesłany