Osobliwe są rodowody niektórych utworów scenicznych. Trawestacja leciwej "Opery żebraczej" Johna Gaya stała się zjadliwym wizerunkiem niemieckiej rzeczywistości kryzysowych lat dwudziestych. Przekazywała atmosferę demoralizacji, pogoni za pieniądzem, erotyki na sprzedaż, jaka ogarnęła Berlin. Chociaż Bertolt Brecht pozostawił akcję jak to było w oryginale, na londyńskim bruku, wiadomo było, że obmalował swoje miasto, po którego ulicach stąpał i którego rozprzężeniu się przyglądał. Liczący sobie dwieście lat pierwowzór stał się tylko kanwą - niemiecki dramaturg snuł własną treść. W drukowanym programie zapowiadającym prapremierę, Brecht skrył się skromnie za słowem: opracowanie, firmowanie utworu pozostawiając Gayowi, ale wiadomo było, że to jest jego ostry na ów czas tekst, współbrzmiący z epoką; jego język; jego styl. Wprowadził nowych bohaterów, rozbudował niektóre sytuacje. Stworzył wspólnie
Tytuł oryginalny
Rozsypane perły
Źródło:
Materiał nadesłany
Radar nr 11