EN

11.04.2015 Wersja do druku

My z "Dziadów" wszyscy

Współczesne społeczeństwa mówią: żeby żyć, trzeba budować. A my, Polacy, wciąż chcemy wierzyć. Widać to szczególnie przy okazji 10 kwietnia - mówi politolog i dramaturg Daniel Przastek w rozmowie z Magdą Piekarską w Gazecie Wyborczej - Wrocław.

Magda Piekarska: Premierę "Dziadów" części III [na zdjęciu] zaplanowano na 10 kwietnia, w piątą rocznicę katastrofy smoleńskiej. Przypadek? Daniel Przastek*: Nie łączyłbym tych dwóch faktów, ale kiedy zastanawiamy się, co teatr powinien w takiej chwili grać, "Dziady" wydają się najlepszym wyjściem - akcja części III dzieje się między dniami zadusznymi lat 1823 i 1824. Uważam, że cokolwiek by się nie działo, teatr musi grać. A nam brakuje repertuaru, po który można byłoby sięgnąć w momencie podobnej traumy. Ale nie dopatrywałbym się w tych wydarzeniach analogii - świat opisany przez Mickiewicza nie jest tożsamy z tym, co dzieje się za oknem. Jednocześnie najlepiej poradzić sobie z pamięcią takich wydarzeń przez ich uniwersalizowanie. W jaki sposób robią to "Dziady"? - Pokazują polską tożsamość, tę szablę i ducha. A poprzez spiski wileńskie z czasów poprzedzających powstanie listopadowe - kategorię zaangażowania i walk

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

My z "Dziadów" wszyscy

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Wrocław online

Autor:

Magda Piekarska

Data:

11.04.2015

Wątki tematyczne

Realizacje repertuarowe