Szedłem na przedstawienie "Dziadów - Improwizacji" w teatrze "Studio" z nadzieją i niepokojem. Od lat jestem pod wrażeniem dokonań tego artysty. Szczególnie ceniłem "Wariacje" i "Śmierć w starych dekoracjach", w których muzyka, słowa, obraz i gra aktorska tworzyły całość. Ale "Dziady'' zbyt mocno nas przenikają, by można było całkowicie je poddać tak smutnej wizji. Trzeba powiedzieć szczerze, i z wielkim uznaniem, że inscenizator nie ułatwił sobie zadania. Jeśli realizacja sceniczna jest rodzajem mniej lub bardziej świadomego "wyścigu wyobraźni" tekstu oraz inscenizatora - w wypadku "Dziadów" większość atutów znajduje się po stronie poety. "Dziady" to ładunek obrazów, myśli, uczuć, aluzji, niepokojów. Któż im może sprostać wizjonersko? Tu nie chodzi tylko o to, co w naszej świadomości i podświadomości zostało ze 150-letniej egzystencji arcydzieła. Gdyby poemat narodził się obecnie, można przypuszczać, ze oddz
Tytuł oryginalny
Sen narodowej pamięci
Źródło:
Materiał nadesłany
Życie Warszawy nr 10