Tragiczne dzieje losu Atrydów były na naszych scenach wystawiane w ujęciu Ajschylosa. "Elektrę" Sofoklesa, przetłumaczoną (przez Antoniego {#os#5805}Liberę{/#} i Janusza {#os#36596}Szpotańskiego{/#}) potoczystym, współczesnym językiem, wyreżyserował w warszawskim Teatrze Dramatycznym Krzysztof {#os#8022}Warlikowski{/#}. Przedstawienie jest dziwne - tyleż intrygujące, co irytujące, tyleż piękne, co odpychające. Bezpośredni wpływ na odbiór całości miała ekspozycja, w której reżyser wprowadził efekt "żywych obrazów". Nieruchomo stojąca Danuta {#os#2124}Stenka{/#} jako Elektra silnym głosem - nabrzmiałym na przemian to bólem, to nienawiścią - streszcza dzieje swego rodu, który przy królewskiej władzy utrzymuje się dzięki nieustannemu przelewowi krwi. Przy jej słowach, że brat występuje przeciw bratu, unosi się kurtynka wewnątrz sceny. Trzech stojących obok siebie osobników, upozowanych na mafiosów, przesłoniętych jest pasmem białego pł�
Źródło:
Materiał nadesłany
Rzeczpospolita nr 17