powiększwersja do drukupoleć znajomemu

"Incydent muzyczny" w Camelocie

Pogubiony reżyser chodzi między widzami, nie wiadomo, gdzie jest scenariusz, więc wszystkie chwyty są dozwolone. Hendrixa można przerobić na Henia, poetycko zaśpiewać o brudzie za paznokciami, można też włączyć telefon i sobie gawędzić, nie przejmując się resztą, przede wszystkim zaś dowiedzieć się, że wszystko płynie i już nie wróci. Wszystko to w Camelocie, gdzie Teatr Najnowszy, czyli Wojciech Szelachowski i przyjaciele, pokazał swój premierowy spektakl.

Aby przeczytać dalszą część artykułu musisz się zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze konta na platformie e-teatr
zapraszamy do BEZPŁATNEJ rejestracji ».