Była wybitną aktorką Teatru Wybrzeże. Wielką damą tego teatru. Spędziła w nim dużą część swojego życia - ANNĘ CHODAKOWSKĄ wspomina Witold Sadowy.
Odnosiła sukcesy. Lubiła ją publiczność, reżyserzy i dyrektorzy, chwalili krytycy. Pracowita, ambitna i utalentowana. Ale były też chwile, że było jej źle, kiedy wypominano jej granie w latach okupacji. Nie myślała o konsekwencjach, kiedy zaproponowano jej tytułową rolę w sztuce Gabrieli Zapolskiej "Kobieta bez skazy". Widziałem ją w tej roli i nie żałuję, choć pewnie i ja byłem "przestępcą", że poszedłem do teatru?! Była świetna. Po wojnie Sąd Koleżeński ZASP-u uznał tych, którzy występowali w teatrach Generalnej Guberni w Warszawie i Krakowie, za kolaborantów. Ukarał ich i zabronił im przez kilka lat występów na scenie. Nie byliśmy nigdy w jednym teatrze i nigdy nie spotkaliśmy się na scenie. Ale wiedzieliśmy o sobie wszystko i śledziliśmy nasze poczynania aktorskie. Była prawym, szlachetnym człowiekiem. Telewidzowie całej Polski mogli ją czasem oglądać na ekranach swoich telewizorów, kiedy via TV Gdańsk występowała w spektakla