Wybitny dyrygent i pedagog

NAPOLEONA SIESSA, dyrygenta i pedagoga, wieloletniego dyrektora Opery Śląskiej w Bytomiu, w rocznicę śmierci wspomina siostra Zdzisława Siess.

«Napoleon Siess (20.IX.1931-26.X1.1986)

Był kierownikiem artystycznym (1963-1966,1971-1986), dyrektorem naczelnym (1971-1986) i I dyrygentem Państwowej Opery Śląskiej w Bytomiu, a także nauczycielem akademickim, docentem (habilitacja w Akademii Muzycznej w Krakowie w 1970 r.) Akademii Muzycznej w Katowicach.

Jego główne zainteresowania w działalności artystycznej koncentrowały się na organizowaniu i upowszechnianiu kultury muzycznej na Śląsku. Zaangażowany w amatorski ruch muzyczny łączył pracę artystyczną z pedagogiczną. Dyrektor i pedagog te dwie funkcje łączył do końca życia. Wszechstronne uzdolnienia Napoleon Siess wykazał już podczas nauki w Akademii Muzycznej w Katowicach, gdzie studiował dyrygenturę oraz na wydziale instrumentalnym. Dyplom z odznaczeniem uzyskał w 1957 r. Trudny program koncertu dyplomowego w całości prowadził z pamięci. W recenzji z dyplomowego popisu dyrygenckiego napisano: "Napoleon Siess jest niewątpliwie talentem dyrygenckim".

W latach 1961-1964 decyzją rady artystycznej Państwowej Filharmonii Śląskiej w Katowicach objął stanowisko chórmistrza zespołu Ogniwo, był jednocześnie asystentem dyrygenta w filharmonii, asystentem w Akademii Muzycznej w Katowicach, a także asystentem wybitnego dyrygenta Witolda Rowickiego.

Był najmłodszym dyrektorem teatrów operowych w Polsce - miał 32 lata, gdy otrzymał nominację na stanowisko dyrektora Opery Śląskiej w Bytomiu. Pełnił także tę funkcję najdłużej - przez 19 lat. Była to najdłuższa kadencja dyrektorska w jednym teatrze muzycznym.

Mój brat, Napoleon Siess, objął Operę Śląską w okresie ostrego kryzysu organizacyjnego i artystycznego. Należał do młodego pokolenia artystów muzyków. W środowisku muzycznym cieszył się opinią jednego z najwybitniejszych dyrygentów operowych. Jego działalność artystyczna była różnorodna, ale zapisał się w pamięci potomnych przede wszystkim jako człowiek opery. Lata 1971-1986 były w historii Opery Śląskiej niezwykle ważne - dzięki jego kierownictwu stała się ona czołową sceną operową w Polsce. Decydujący był znakomity dobór repertuaru. Na polską prapremierę opery "Nabucco" Verdiego 28 maja 1983 r. (po 130 latach nieobecności na polskich scenach) pod jego batutą, miłośnicy muzyki zjeżdżali do Bytomia z całego kraju. Wydobył z zapomnienia twórczość Belliniego i Prokofiewa. Był inicjatorem powołania do życia ogólnopolskiego konkursu wokalistyki operowej im. Adama Didura w Bytomiu.

Tak wspominał swoje początki w operze: "Wchodziłem do bardzo dobrego teatru. Myślę, że w teatrze trzeba przejść okres asystentury. Ja tego nie miałem. Dziś, z perspektywy, mogę powiedzieć, że byłem odważny. Wtedy nie zdawałem sobie sprawy z trudności, jakie kierowanie zespołem operowym w sobie kryje. Jeśli coś z tego wyszło, to zawdzięczam to zespołom, które mnie zaakceptowały. Wszyscy wszakże wierzyliśmy, że idzie w pracy o wartości artystyczne". Był dumny z wystawienia "Nabucco". "Ten spektakl jest naszą ogromną radością. Idzie wszędzie przy kompletach publiczności. Jest opinia, że to trzeba zobaczyć, zatarła się przegroda dzieląca operę od widowni. To dziecko Verdiego stało się naszym wspólnym przeżyciem". Ale jego pracy towarzyszyły problemy techniczne. "Opera Śląska jest po trzykroć podkopana przez roboty górnicze. Nieraz już w czasie spektaklu gmach opery zadrżał w posadach i nie ma żadnej gwarancji, że na którymś kolejnym spektaklu, przy kolejnym tąpnięciu, nie rozsypie się. Kiedyś wstrząsy były bardzo łagodne, a dziś tąpnięcia są poważne i niebezpieczne. Nikt nie wie, ile wstrząsów może ten gmach wytrzymać. Jest to jedyna opera na świecie, w której występują efekty dodatkowe w postaci tąpnięć, a przecież efekty takie, czasami o znacznym ładunku emocjonalnym, nie sprzyjają oczywiście naszej pracy ani nie budują optymizmu w zespole".

1 grudnia 1986 roku dyrektor docent Napoleon Siess spoczął na cmentarzu w Katowicach. Żegnano go jak wielkiego artystę. Odprowadziły go tłumy wielbicieli jego talentu. Były obecne m. in. władze województwa katowickiego, przedstawiciele Ministerstwa Kultury i Sztuki, władze miasta Bytomia, kierownictwo i górnicy kopalni Rozbark w Bytomiu, Towarzystwo Miłośników Bytomia, dyrekcje teatrów muzycznych, dramatycznych oraz zespoły filharmoniczne z całego kraju, kierownictwo i artyści Państwowej Opery Śląskiej w Bytomiu, rektor, senat i studenci Akademii Muzycznej w Katowicach, najbliżsi współpracownicy, przyjaciele i rodzina. Nad grobem chór Opery Śląskiej zaśpiewał "Pieśń niewolników" z opery "Nabucco". Tak żegnała go Opera Śląska w Bytomiu. W ostatniej drodze towarzyszyła Napoleonowi Siessowi cała Polska. Miejsce spoczynku pokryło morze kwiatów.

Zdzisława Siess, Siostra Napoleona Siessa»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego