powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Gdzie pani jest, pani Magdo? - Jarosław Fret do Magdy Piekarskiej

Postanowiłem zwrócić się do pani z prośbą o spotkanie, gdyż nigdy (podkreślę - NIGDY) nie spróbowała pani zapytać mnie o nic, co mogłoby się wiązać z przepracowywanym tekstowo przez panią tematem - Przewodniczący Rady Kuratorów ESK 2016 Jarosław Fret ws. tekstu Magdy Piekarskiej.

Postanowiłem zwrócić się do pani, gdyż potrzebuję osobistego przewodnika po pani tekstach, których sensu nie potrafię już ogarnąć. Jako polonista dekoduję jeszcze ich struktury, ale nie starcza mi władz intelektualnych, aby połączyć w całość zakryty dla mnie podskórny przekaz. Przeczytałem (tuż za tytułem) pierwszy akapit pani ostatniego tekstu - nic nie zrozumiałem. Przeczytałem kolejny, znów nic. Przeraziłem się, ponieważ zwykłem rozumieć, co robię, a stanąłem wobec ściany. Lubię czytać, lubię rozumieć, co czytam. Rozumienie tego, co czytam jest dla mnie intymnym warunkiem samego czytania. Jestem w przededniu, ba, godzinie, w której przestanę czytać w ogóle. Proszę mnie ratować. Proszę o wyrozumiałość i cierpliwość (sam jestem niecierpliwcem) i wtajemniczenie mnie w zawiłości pani logiki. Proszę panią o lekcję wyższości tekstu nad rzeczywistością. W końcu, proszę o lekcję manipulacji.

Gdzie pani jest, pani Magdo?

Postanowiłem zwrócić się do pani z prośbą o spotkanie, gdyż nigdy (podkreślę - NIGDY) nie spróbowała pani zapytać mnie o nic, co mogłoby się wiązać z przepracowywanym tekstowo przez panią tematem. Nie udaje mi się odnaleźć pani w dziale kultury wrocławskiej Gazety Wyborczej, ponieważ został on rozwiązany dokładnie wtedy, gdy Wrocław otrzymał tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Proszę panią o lekcję, jak to jest, kiedy zarzucając nurt krytycznej obecności w życiu kulturalnym miasta, przychodzi redakcji śledzić mroczne zakamarki mechanizmów polityki kulturalnej. Proszę o lekcje nadawania redaktorskich tytułów, pozycjonowania tematów, ferowania wyroków. Proszę (choć to chyba zbyt wiele) o lekcję, jak to jest kiedy troska o wierszówkę zastępuje odpowiedzialność za słowa.

Gdzie pani jest, pani Magdo?

Na jakim księżycu lub planecie z papieru przebywa pani świadomość próbująca w nieskończoność połączyć w jeden obraz fakty przez ten sam papier wykreowane? Zazdroszczę pani niezłomności na drodze do ostrego widzenia. Wstrząsają mną obawy, aby satysfakcji pani nie popsuło wyłaniające się z pani tekstów przeświadczenie, iż przemawia pani do ślepców. Za lekcję rozjaśnienia ukrytych przede mną mechanizmów obiecuję, że jako dyrektor instytucji kultury odwdzięczę się, zdaniem sprawy, z technik pisania wniosków, rozliczania zadań, organizacji i realizacji programów i projektów kulturalnych, z których corocznie rodzą się nowe inicjatywy. Jako kurator programu ESK pokażę pani kluczowe, wyjątkowe w swej europejskiej skali wydarzenia, które znalazły się już w aplikacji, i które do dziś pozostają aktualne. Pokażę pani podwojoną w stosunku do aplikacji listę projektów "oddolnych", przygotowanych przez stowarzyszenia i niezależne od kuratorów fundacje. Opowiem pani (aby niestety rzucić cień na pani "uśmieszek") założenia programu mikrograntów i wielu innych, w których wymiar obywatelski ESK zostanie uwydatniony. Proszę, w zamian wskazać mi dzień, kiedy tak diametralnie zmieniła pani opinię o przywoływanej każdorazowo przez panią wrocławskiej aplikacji. Proszę pozwolić mi uchwycić kąt nachylenia tej równi pochyłej, po której z tekstu na tekst stacza się wg pani w dół program ESK.

Gdzie pani jest, pani Magdo?

Proszę panią o lekcję definiowania kultury i mechanizmów z niej wykluczających i samowykluczających (jako przykład zwykła pani podawać nieobecność w programie ESK jednej z największych instytucji kultury na Dolnym Śląsku, której kilkunastomilionowy budżet nie pozwala, jak rozumiem, niczego zaproponować otwarcie podczas roboczego choćby spotkania czy w formie listu, i której dyrekcja nie ma powodu do kontaktu ze mną, mimo iż nie zmieniłem numeru telefonu od czasu kiedy jeszcze razem pracowaliśmy). Powtórzę (jak zwykłem w wywiadach), przebiegle, po PR-owsku, mój adres mailowy, w nadziei że tym razem dobrze się skopiuje: jaroslaw.fret@wroclaw2016.pl. Proszę spróbować mnie odnaleźć. W przeciwnym razie zobowiązuję się do rozwieszenia we Wrocławiu plakatów z treścią powyższego listu (jestem na to przygotowany, wiem ile to kosztuje).

Gdzie pani jest, pani Magdo?

Wiem, że litanijna forma mego listy nie zwiedzie pani, a jego emocjonalność zostanie skrzętnie wykorzystana. Na usprawiedliwienie pozwolę sobie złożyć obietnicę kierowania się w swojej pracy także po roku 2016 tymi samymi standardami, które od dziesięciu lat wprowadzam w kierowanej przeze mnie instytucji. To właśnie z niezgody na wizję życia kulturalnego postrzeganego wyłącznie jako wzajemne rozgrywanie się w zakresie stref wpływów piszę do pani apel o spotkanie. Z niezgody na próbę wprowadzenia i usankcjonowania w obiegu opisu kultury języka wulgarnego. Z niezgody na plebiscytyzację kultury, która ma się nam przejawić jako element procesów demokratycznych.

Pani Magdo,

Pozwolę sobie, ten skromny (w stosunku do pani redaktorskiego dorobku) adres skierować do pani osobiście, gdyż poszukuję pani jako osoby, autorki cyklu obrazów nt. Wrocławia, Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Obiecuję już nigdy nie pisać do pani otwartych listów. Dziś podpisuję się noszonym od ponad czterdziestu lat wciąż tym samym nazwiskiem.

Z ukłonami

Jarosław Fret

Dyrektor Instytutu im. Jerzego Grotowskiego

Przewodniczący Rady Kuratorów Europejskiej Stolicy Kultury, Wrocław 2016

PS. Jeśli powyższy list miałby zostać opublikowany na łamach pani gazety, nie zgadzam się na dokonanie jakichkolwiek zmian i skrótów, a także na zmianę tytułu.