powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Legnica. W próbach "Moja Bośnia" Knychalskiej i Głomba

Na legnickiej Scenie na Nowym Świecie trwają próby do debiutanckiego spektaklu Katarzyny Knychalskiej w reżyserii Jacka Głomba, pierwszej scenicznej produkcji wrocławskiej Fundacji Teatr Nie-Taki. Premiera na scenie Teatru Starego w Bolesławcu.

To kolejna przymiarka legnickiej drużyny teatralnej i jej przyjaciół do stworzenia balladowej opowieści scenicznej penetrującej mało znane lub całkowicie wyparte z pamięci historie regionu i losów powojennych osiedleńców na Dolnym Śląsku. Tym razem bohaterami teatralnej sztuki będą polscy reemigranci z Bośni, których - po okrutnych doświadczeniach bałkańskich epizodów drugiej wojny światowej - w 1946 roku zbiorowo przesiedlono do opuszczonych przez Niemców wsi powiatu bolesławieckiego.

- Nie było łatwo. Pierwotne założenie, by scenariusz opowieści wywieść z klasycznej dla nas dokumentalnej metody wysłuchania i spisania opowieści świadków historii i penetracji archiwalnych zapisków, okazało się - w tym przypadku - dalece jałowe. Upływ czasu sprawił, że osobiste świadectwa historii uległy wygładzeniu, poddały się współczesnej poprawności politycznej, straciły swoją dokumentalną prawdę i wyrazistość. Dopiero jedna rozmowa z babinką, która opowiedziała historię o okrutnym wojennym zbrodniarzu, który pojawił się wśród osiedleńców, dała napęd, by zawiązać dramaturgię opowieści, która w większości powstała już w mojej głowie - mówi autorka scenariusza Katarzyna Knychalska, teatrolog, prezes wrocławskiej Fundacji Teatr Nie-Taki, redaktor naczelna kwartalnika Nietak!t.

Dzięki legendzie i filmowym opowieściom o "samych swoich", w społecznej świadomości powojenne dolnośląskie wsie Ziem Odzyskanych zasiedlane były głównie przez zabużan, przybyszów z centralnej Polski i innych dobrowolnych, ale też przymusowych, polskich repatriantów ze Wschodu (także przez Żydów, Łemków i Ukraińców). O tym, że w roku 1946 na stację kolejową w Bolesławcu wjechało 28 transportów kolejowych, którymi z Jugosławii do Polski przybyło 18 tysięcy bałkańskich Polaków, w zdecydowanej większości rodziny dziewiętnastowiecznych przesiedleńców z biednych wsi wschodnich prowincji Austro-Węgier (głównie Galicji, Wołynia i Bukowiny), które przez pół wieku zamieszkiwały we wsiach Bośni i Hercegowiny, nie wie prawie nikt. Z bałkańskiego kotła wrócili, gdyż wojna doświadczyła ich szczególnie dotkliwie. Polacy byli bowiem mordowani i grabieni zarówno przez faszystowskich chorwackich ustaszy i domobrańców, jak i walczących z nimi serbskich czetników, szukając schronienia wśród komunistycznych partyzantów Tity. Po zasiedleniu podbolesławieckich wsi grupa ta stała się najliczniejszą, zwartą i jednorodną grupą nowych mieszkańców tych ziem. Problemów jednak nie brakowało. Konflikty z osiedlonymi wcześniej zabużanami o ziemię i przejęte poniemieckie gospodarstwa, ale także te wynikające z kulturowej odmienności, były bardzo częste.

Do dziś w Bolesławcu i okolicach widoczne są wpływy kultury bałkańskiej i sentyment wielu byłych reemigrantów do tamtejszych tradycji i zwyczajów, w tym także kulinarnych. Stąd w tych rejonach do dziś można zjeść pitę lub pečenicę oraz wypić rakiję. Dla podtrzymania i prezentacji tradycji i kultury bośniackiej, chorwackiej i serbskiej corocznie w Bolesławcu odbywa się Festiwal Kultury Południowosłowiańskiej. Teatralni twórcy postanowili zatem skorzystać z tego tworzywa i przypomnieć tę część dolnośląskiej historii.

- Będzie to opowieść z wątkiem kryminalnym sięgającym w wojenną przeszłość jednego z przesiedleńców. Prawdy o człowieku, który przez swoją mrukliwość budzi niechęć wśród współmieszkańców, dowiemy się dopiero w finale przedstawienia. Szczególnie dotkliwe będzie echo nowej bałkańskiej wojny, mordów i etnicznych czystek lat 90. ubiegłego wieku, które dotrze do tej wioskowej społeczności - opowiada autorka scenariusza Katarzyna Knychalska.

- Odmiennie niż robiliśmy to dotychczas, opowiemy tę historię w sposób nielinearny. Akcja toczyć się będzie zarówno we wsi Gumjara w Bośni lat 30. i 40. ubiegłego wieku, a zatem także w czasie II wojny światowej, jak i na przełomie lat 40/50 w podbolesławieckiej wsi Motyle, gdzie osiedlili się reemigranci. Sięgnie lat 1992-1996 i wydarzeń związanych z serbskim oblężeniem Sarajewa, a w epizodzie przypomni bardzo popularne w tej społeczności handlowe wyjazdy do Jugosławii w epoce gierkowskiej. Bałkańskie tło opowieści wzmocni bośniacka w klimacie muzyka i tańce - mówi reżyser spektaklu Jacek Głomb.

Głównymi bohaterami opowieści będzie małżeństwo Remuś (Grzegorz Wojdon) i Roksana (Alina Czyżewska) oraz jej ojciec Joze Fischer (Bartosz Turzyński), w przeszłości przymusowo wcielony do oddziałów chorwackich domobrańców. Aktorski zespół skomponowany specjalnie na potrzeby spektaklu uzupełnią: Magda Drab, Helena Ganjalyan, Marta Karmowska, Jan Kochanowski, Hubert Kułacz, Adam Pietrzak oraz Albert Pyśk. Muzykę, która wykonywana będzie w spektaklu na żywo przez trio Lautari (Maciej Filipczuk, Jacek Hałas, Michał Żak), komponuje Jacek Hałas, zaś scenografia i kostiumy będą dziełem Małgorzaty Bulandy, która wykorzysta w przedstawieniu oryginalne rekwizyty z prywatnego skanseniku w Tomisławiu pod Bolesławcem. Ruch sceniczny komponuje Witold Jurewicz.

Spektakl Katarzyny Knychalskiej "Moja Bośnia" w reżyserii Jacka Głomba jest produkcją Fundacji Teatr Nie-Taki we Wrocławiu wspieraną przez Teatr Modrzejewskiej w Legnicy. Patronuje mu Muzeum Etnograficzne we Wrocławiu, a finansują wspólnie: Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego, Fundacja "Polska Miedź" oraz Powiat Bolesławiecki.

Premierowe przedstawienia 12 (godz. 19.00) i 13 września (godz. 20.00) br. na scenie Teatru Starego w Bolesławcu. W październiku spektakl wystawiany będzie także w okolicznych wsiach - Ocicach, Nowogrodźcu i Gromadce, by w listopadzie powrócić na bolesławiecką scenę.