powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Kłamstwa i manipulacje

Nie chcieliśmy tej wojny. Przed wakacjami trwały spotkania, rozmowy, negocjacje. Nie chcieliśmy tej wojny. Pierwsze strzały padły z Urzędu. Nie chcemy protestować, chcemy pracować. Za destabilizację pracy na początku sezonu i stres ludzi (przecież trwają próby!) odpowiadają konkretne nazwiska. Po raz kolejny.

Każda wojna to zawsze przede wszystkim wojna informacyjna. "Wojna informacyjna" to często oględne określenie kłamstwa.

Kłamstwa i manipulacje

Marszałek Cezary Przybylski w lipcu 2014 zapewnia na spotkaniu z przedstawicielami Zespołu, że nie podejmie żadnych działań w czasie wakacji i bez rozmowy z Zespołem. Do odwołania dochodzi 29 sierpnia, bez zapowiedzi.

Przewodniczący teatralnej "Solidarności", ślusarz Leszek Nowak, aktor Stanisław Melski i szef regionu Kazimierz Kimso, udają się do Marszałka z kopiami niezapłaconych faktur i propozycją nowego dyrektora. Pan Nowak wypowiada się w imieniu Związku, ale nie informuje o tym ludzi, których reprezentuje. Jego prywatne zdanie staje się zdaniem kilkudziesięciu osób.

Pierwsze newsy o sytuacji w Teatrze, które nadaje TVP Wrocław, prezentują wypowiedzi wyłącznie jednej strony - Urzędu. Tego samego, który ją dofinansowuje.

Przed kontrolą brakuje na zapłacenie rachunków. Na kolejne pisma w tej sprawie nie ma odpowiedzi. Zostaje podjęta decyzja o odwołaniu dyrektora z powodu niezapłaconych rachunków. Po decyzji przychodzą pieniądze.

Radio RAM podaje, że łącznie na trzy premiery przy publiczności ponad 1000 widzów sprzedano 23 bilety i uzyskano wpływ 1800 zł, a koszt spektakli wyniósł 970 tys. zł. Nie podaje, że premiery są na zaproszenia i że spektakle zarabiają po premierze.

Zastępca dyrektora Teatru Grzegorz Stryjeński sporządza diagnozę finansową, w której wylicza, że Teatrowi brakuje na utrzymanie 3 mln zł. Diagnoza z jego podpisem jest wysłana do urzędu. Już jako były zastępca twierdzi jednak, że dotacja: "jest wystarczająca na to, żeby zapłacić za tak zwane koszty stałe". Nie wspomina, że po opłaceniu kosztów stałych teatr nie miałby za co grać i produkować.

Z Urzędu płyną głosy, że e-maile od widzów w proteście przeciwko odwołaniu dyrektora są wysłane przez podszywających się pod widzów pracowników teatru. Tylko kilkanaście godzin po uruchomieniu petycji internetowej podpisało ją ponad 700 osób.

I tak dalej, i tak dalej.

Największym kłamstwem jest jednak twierdzenie, że mamy władzę odpowiedzialną za kulturę, a największą manipulacją, że działa ona dla dobra teatru.