powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Zwolnić Krzysztofa Mieszkowskiego? To bardzo proste

Spór o Dyrektora Mieszkowskiego jest sporem zasadniczym dla rozumienia w Polsce odpowiedzialności samorządów za powierzone im instytucje. Nie powinien ugrzęznąć w sporze o estetykę tego teatru ani o dobór słów - pisze prezes ZASP-u Olgierd Łukaszewicz.

Zwracam się z apelem do Koleżanek i Kolegów z ZASP, aby spór Dyrektora Krzysztofa Mieszkowskiego z Marszałkiem Radosławem Mołoniem widzieć w perspektywie umowy w sprawie prowadzenia Teatru Polskiego we Wrocławiu jako wspólnej instytucji kultury zawartej 8 września 2005 r. pomiędzy Marszałkiem Województwa Dolnośląskiego Pawłem Wróblewskim i Waldemarem Dąbrowskim, ówczesnym Ministrem Kultury.

W paragrafie 2 punkt 3 stwierdza się: "prowadzenie teatru polegać będzie w wymiarze finansowym na zapewnieniu przez Województwo i Ministra z ich budżetów kosztów (w następujących proporcjach: 50% ze środków Ministra, 50% ze środków Województwa"). Punkt 5 stanowi, że środki finansowe wyniosą 4 500 000zł każda ze stron. Umowa wynikła z sytuacji województwa w roku 2005, a koszty nie ujęły sytuacji teatru po remoncie (jaki miał miejsce po pożarze teatru). Dyrektorem teatru był wówczas Bogdan Tosza. Intencją Ministra było pomóc Marszałkowi w prowadzeniu teatru, co niestety, Zarząd Województwa potraktował jako częściowe zwolnienie go z odpowiedzialności za teatr i nie chciał przyjąć do wiadomości, że intencją Ministerstwa było wesprzeć działalność artystyczną teatru. Dlatego 19 sierpnia 2009r. Minister Bogdan Zdrojewski podpisał aneks do w/w umowy z Marszałkiem Markiem Łapińskim, w którym napisano: "dotacja Ministra przeznaczona będzie na działalność merytoryczną teatru. Teatr zobowiązany jest do prowadzenia odrębnej ewidencji środków pochodzących z budżetu Ministra. Minister przeznaczy rocznie niemniej niż 4 254 000zł, a Województwo 5 600 000zł".

Wczoraj pan Marszałek Radosław Mołoń stwierdził w wywiadzie, że teatr ma 10 000 000 zł., ale nie wspomniał, że nie cała kwota pochodzi od Zarządu Województwa Dolnośląskiego. Mówi: "wolałbym taki scenariusz: dyrektor Mieszkowski przychodzi do mnie i mówi: Panie Marszałku zapłaciłem już za prąd, wodę, śmieci, wynajem, czyli wszystkie koszty stałe i nie mam teraz za co grać". Dla Marszałka przede wszystkim liczy się opłacenie wywozu śmieci, opłata za prąd, wodę itd. a nie fakt, czy teatr gra i czy produkuje nowe przedstawienia i czy w konsekwencji artyści otrzymują wynagrodzenie czy też nie.

Najwyższy czas wskazać na forum publicznym, że to organizator samorządowy jest odpowiedzialny za swój teatr, a nie Minister, który wpadł w pułapkę umowy o współprowadzeniu. Kiedy przed laty czyniłem starania na rzecz uratowania Teatru Polskiego we Wrocławiu, kiedy Marszałkiem odpowiedzialnym za kulturę był Marszałek Leszek Ryk, działałem w przekonaniu, że władze dolnośląskie nie potraktują gestu Ministra jako łatwego zwolnienia z ustawowego obowiązku, jakim stało się dla Województwa prowadzenie Teatru Polskiego. Zarząd Województwa zmniejszył w istocie w ten sposób swoje nakłady na działalność teatru. Znam analizy byłego z-cy Dyrektora Grzegorza Stryjeńskiego (przesłałem je Kolegom do wiadomości), z których jednoznacznie wynika, że teatr nie powinien grać ani szykować nowych premier żeby zapłacić za wodę, prąd, śmieci itd. Ta analiza miała na celu edukację odpowiedzialnych za teatr. Nie mogła stać się receptą wprowadzoną w życie.

Spór o Dyrektora Mieszkowskiego jest sporem zasadniczym dla rozumienia w Polsce odpowiedzialności samorządów za powierzone im instytucje. Nie powinien ugrzęznąć w sporze o estetykę tego teatru ani o dobór słów. To, co zaproponowała pani Strzępka wyklucza ją z kręgu ludzi kulturalnych, ale jej wściekłość trafia w sedno - nie po to jest teatr, żeby nie grał. Podobnie uważa kol. Paweł Łysak, co wyraził w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" (dostępny na e-teatr.pl). Mówi m.in.: "władze muszą pamiętać, że nie da się oszczędzać bez końca, bez uszczerbku dla jakości artystycznej".

ZASP-owcy powinni widzieć ten spór we własnym interesie - teatr musi mieć pieniądze w pierwszym rzędzie dla artystów. Sprawa wody, prądu to obowiązek elementarny właściciela teatru. Tymczasem do ZASP wpłynęło pismo od Marszałka zwracające się o opinię ZASP w sprawie odwołania dyrektora. Jak wynika z pisma, dyrektor przekroczył umowę z Marszałkiem, co automatycznie stanowi ustawową przyczynę dla której zwalnia się dyrektora. Do czego więc potrzebna jest opinia ZASP? Ustawa mówi też o konieczności zasięgnięcia opinii Ministra, który jest w tym wypadku współorganizatorem. Pozostaje mieć nadzieję, że Minister zweryfikuje w dyskusji z samorządem Województwa Dolnośląskiego swój pogląd na rolę, jaką odgrywa będąc współorganizatorem Teatru Polskiego we Wrocławiu.