powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Naganne zachowanie

Szanowny Panie Marszałku! W pełni solidaryzuję się ze stanowiskiem Pana Jacka Zembrzuskiego, który zaprotestował przeciw bezprecedensowemu zachowaniu pracowników pańskiego Urzędu organizujących konkurs na stanowisko dyrektora Teatru Wybrzeże. Zadrwili sobie oni z prawa i upokorzyli uczestników konkursu - pisze Stanisław Brejdygant, jeden z uczestników konkursu.

Byłem jednym z owych uczestników. Mam nadzieję, że nie muszę się przedstawiać. Jak Pan wie, życie moje związałem z teatrem i sztukami pokrewnymi bardzo wiele lat temu. Wyreżyserowałem kilkadziesiąt przedstawień w teatrach dramatycznych w kraju i zagranicą, także ileś oper, filmów, spektakli telewizyjnych, słuchowisk radiowych, widowisk plenerowych.

Zagrałem szereg znanych ról (Hamlet, Ryszard III, Jason, Raskolnikow, Książę Myszkin). Jestem autorem szeregu sztuk teatralnych, niektóre z nich zyskały uznanie na świecie, jestem laureatem międzynarodowych konkursów. Nauczałem na wybitnych uczelniach w USA i w Kanadzie, także w kraju (aktorstwa, reżyserii, scenariopisarstwa, dramaturgii).

Otóż wydaje mi się, że zasłużyłem sobie na szacunek, na godne traktowanie. Można było przedstawiony przeze mnie program (nota bene czytany z najwyższym uznaniem przez kilka najwybitniejszych osób z naszego środowiska, natomiast, wiem o tym, n i e p r z e c z y t a n y przez jury konkursu!) uznać za niezadawalający i w uczciwie przeprowadzonym konkursie wybrać innego kandydata na stanowisko dyrektora. Ale na pewno nie wolno było potraktować mnie instrumentalnie, nie wolno było nadużywać mego zaufania, nie wolno było spowodować mego trudu (przygotowanie programu, wysiłek jazdy ok. ośmiuset kilometrów samochodem, koszty tej podróży etc.) - by uczynić to, co i tak było wiadome, że się uczyni. Takie zachowanie pańskiego Urzędu było, delikatnie mówiąc, naganne, a mówiąc dosadniej - haniebne. Z poważaniem.