powiększwersja do drukupoleć znajomemu

"Szapocznikow. Stan nieważkości/No gravity"

"Szapocznikow. Stan nieważkości/No gravity" w reż. Barbary Wysockiej Centrali w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Pisze Dionizy Kurz na swoim blogu Kurzawka.

Alina Szapocznikow była rzeźbiarką, która odnosiła sukcesy artystyczne na Zachodzie i Wschodzie, co nie było łatwe w czasach komunistycznych. Świadczy to zarówno o dużej sile jej sztuki jak i o ogromnej energii, dzięki której artystka pokonywała przeciwności. Aktualnie rzeźby  artystki znajdują się w najbardziej prestiżowych galeriach świata: Tate Modern  oraz  Centre Georges Pompidou. Niedawno w nowojorskim MoMA odbyła się wystawa twórczości Aliny Szapocznikow pt. "Sculpture Undone 1955-1972". Przegląd prac artystki spotkał się z przychylnymi recenzjami między innymi w The Guardian i New York Times. Szapocznikow uważana jest za prekursorkę rzeźby  konceptualnej w Polsce oraz za pionierkę nurtu feministycznego. Aktualny trend polegający na eksponowaniu kontekstu gender w sztuce dodatkowo przyczynia się do wzrostu jej popularności.

Aktorka i reżyserka Barbara Wysocka napisała scenariusz, wyreżyserowała i opracowała muzycznie spektakl. Jako koproducent występowała Centrala pod wodzą Marty Kuźmiak, a w przedsięwzięciu uczestniczyły także Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie oraz Teatr Polski we Wrocławiu. Scenografia spektaklu była ascetyczna i składała się głównie z czaszy spadochronu, który został przygotowany w taki sposób, żeby dwójka aktorów: Barbara Wysocka i Adam Szczyszczaj mogli na bieżąco, w czasie spektaklu swobodnie zmieniać jego ustawienia przy pomocy systemu linek i bloczków. Akcji na scenie towarzyszyły prezentacje filmowe wyświetlana na ekranie. Dzieła artystki były prezentowane jedynie w formie miniatur. Pomimo zbliżeń uzyskanych przy pomocy kamery cyfrowej, nie można było mówić o dobrej jakości i czytelności obrazu. Wielka szkoda, liczyłem na okazalszą prezentację rzeźb i rysunków artystki, bo jej prace nie są jeszcze znane szerokiej publiczności w Polsce, a zasługują na to.

Aktorzy przybliżali nam postać Szapocznikow inscenizując dialogi, cytując listy lub wywiady artystki. W tym samym czasie Barbara Wysocka odtwarzała fizyczną pracę rzeźbiarki i na oczach widzów powstawały gipsowe odlewy różnych części ciała, co było charakterystyczne dla twórczości Szapocznikow.

Z tej gmatwaniny słów, obrazów i gipsu wyłaniał się powoli obraz artystki, rzeźbiarki, kochanki, matki, kobiety, która miała wilczy apetyt na życie. Wprost je pochłaniała. Szapocznikow chciała żyć intensywnie, odczuwała silną potrzebę "nadrabiania" utraconych przez wojnę i chorobę lat. Paradoksalnie, niska temperatura i zapach świeżej farby odczuwane w dolnej sali Muzeum Sztuki Nowoczesnej potęgowały odczucie autentycznego obcowania z rzeźbiarką w jej pracowni. Spektakl obejrzałem z dużym zainteresowaniem i jestem przekonany, że inscenizacja skłoni wielu odbiorców do zapoznania się z twórczością Aliny Szapocznikow.