Dobro jest dobrem, a zło pozostaje złem

"Ba¶ń o zaklętym kaczorze" w reż. Konrada Szachnowskiego Teatrze im Andersena w Lublinie. Pisze Sylwia Hejno w Polsce Kurierze Lubelskim.

«Teatr Andersena zaprasza na nowy spektakl - "Baśń o zaklętym kaczorze". Reżyser zapowiedział powrót do tradycji. Co z tego wyszło?

Popkultura lubi bohaterów. Najbardziej zaś - ekscentrycznych, niedoskonałych, z wyraźnymi słabościami (np. Iron Man to zblazowany, uwielbiający luksus bogacz, a skłonny wprawdzie do wielkich czynów Shrek publicznie wyciąga woskowinę z uszu). Ufajnione są nawet postacie klasycznych baśni w chwili, gdy pojawiają się na wielkim ekranie. W "Baśni o zaklętym kaczorze" nikt taki fajny nie jest.

Nikt tu nie puszcza bąków, nie ślizga się na skórce od banana, nie dokonuje rzeczy wielkich przypadkiem, ani mimowolnie. Reżyser Konrad Szachnowski postawił nie na rozrywkę, ale na wyeksponowanie prostych wartości i odróżnienie dobra od zła.

Nie jest to jednak na tyle jednoznaczne, aby było nudne. Są bohaterowie kryształowo dobrzy (Weronka, Złotnik), do szpiku kości źli (czarownica ze świetną rolą Mirelli Rogozy-Biel), całkiem przeciętni (siostry, które mimo dobrych intencji nie są zdolne do heroizmu) i całkiem nieprzewidywalni. Do tej ostatniej grupy zaliczają się Księżyc, Słońce i Wiatr, gnuśni i kapryśni chłopcy, których podejść można za pomocą sprytnego pochlebstwa.

Okazuje się więc, że klasyczna opowieść ze złem po jednej i dobrem po drugiej stronie wcale nie musi być psychologicznie płaska. Historia przewidywalna dla dorosłego, może być pełna emocji dla dziecka, zwłaszcza jeśli dorzucimy do tego fantastyczną scenografię, która zmienia się jak w kalejdoskopie. Reżyser nie kryje zresztą dla kogo ma to być przedstawienie - właśnie dla dzieci. Dlatego ani przez chwilę nie puszcza oka do dorosłych, a całą historię opowiada tak, aby wciągnąć w nią małego widza.

Jakie morały zawiera opowieść Marii Kann? Ten, kto jest odważny przeżywa więcej przygód. Ten, kto dotrzymuje słowa żyje trudniej, ale ciekawiej. Dotrzymywanie słowa i udzielanie pomocy buduje zaufanie u innych. Dobro, oczywiście zwycięża, ale nic nie robi się samo - Weronka musiała przecież przejść cały świat w żelaznych bucikach.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego