powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Mistrzowskie sztuki przyjemne i nieprzyjemne

"Mistrzowie"- taki jest temat dwudziestej, jubileuszowej edycji Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych. Przygotowując ją, oczywiście jak każdy człowiek tworzący pod presją - a jubileusz jest przecież taką swoistą presją - z jednej strony bardzo chciałam, aby pojawiło się na nim coś wyjątkowego, z drugiej natomiast chciałam uciec od przeglądu, retrospekcji mistrzów, starając się, by nie wpaść w pułapkę banału. Rozwiązanie, jak to bywa, przyszło samo - dyrektor Ewa Pilawska zaprasza na festiwal.

Przez długi czas z ogromnym zaangażowaniem przygotowywaliśmy wspólnie z Schauspielhaus w Grazu pokaz "Wycinki" Thomasa Bernharda - najnowszej premiery Krystiana Lupy. Zarówno my, jak i Austriacy podchodziliśmy do tego spotkania z wielkim entuzjazmem, bo to prawdziwa przyjemność obcować z teatrem Krystiana Lupy - mistrza, artysty, postaci nietuzinkowej. Znakomity austriacki spektakl miał być jednym z elementów prezentacji jego osoby na Festiwalu. Jednak w momencie najmniej oczekiwanym, po premierze, kiedy wszystkie kwestie organizacyjne były już dopięte, otrzymałam od dyrektor teatru w Grazu informację, że ze względu na konflikt jednej z aktorek z reżyserem, odmawia ona zagrania w jego ojczyźnie.

Wstrząs. Szok. Niedowierzanie. Zaczęliśmy negocjacje z aktorką, rozważając jednocześnie różne rozwiązania. Pojawiła się nawet propozycja, że - szanując jej stanowisko - teatr zaproponuje zastępstwo na przedstawienia w Polsce innej aktorce. Ale do "strajku" - czy może fortunniej byłoby nazwać to niechęcią wobec reżysera - przystąpił mąż aktorki, grający w spektaklu główną rolę. I tu już sprawy się ostatecznie skomplikowały. Temat ten na pewno powróci w dyskusji poświęconej Krystianowi Lupie, którą poprowadzi Jacek Żakowski. A na Festiwalu pokażemy spektakl Poczekalnia.0 Teatru Polskiego we Wrocławiu. Spektakl rekomendowany przez Krystiana Lupę.

Ta niecodzienna sytuacja dała mi wiele do myślenia, nie tylko o kondycji teatru, ale przede wszystkim o tym, co oznacza bycie mistrzem. Jak traktujemy tych, których tym mianem określamy? Jaki mają oni wpływ na nasze postrzeganie rzeczywistości? Czy status mistrza stawia go w szczególnym miejscu? Daje większą swobodę twórczą, gwarantuje poczucie bezpieczeństwa i komfort tworzenia? Wreszcie szerzej - już nie tylko w kontekście sytuacji z Grazu - czy mistrzowie jeszcze coś dla nas znaczą?

To znakomicie, że na drugim biegunie tegorocznych rozważań festiwalowych znajduje się Ukraina. Od początku wiedziałam, że nie chcę zabierać głosu w dyskusjach politycznych, tylko artystycznych. Choć przyznaję - trudno je obecnie od siebie oddzielić. Ale chcę postawić pytanie o rolę teatru w kraju rządzonym przez reżim. Czy ma on wówczas w ogóle rację bytu? A może walka polityczna wychodzi na plan pierwszy i nikt nie ma głowy do sztuki? A może sztuka, artyści ją uprawiający, mogą wspierać rewolucję? Mam jednak przede wszystkim głębokie poczucie, że tworzenie w takich warunkach i niepoddawanie się ogólnie panującej atmosferze wrzawy politycznej jest swoistym mistrzostwem.

Tak właśnie narodził się pomysł zaproszenia na Festiwal Teatru DAKH z Kijowa. Nasi goście z Ukrainy zaprezentują przygotowaną specjalnie na Festiwal światową prapremierę spektaklu "Buda dla psa. Widok z góry". Widok z dołu, opartego m.in. na tekstach KLIMa, Franko i Machiavellego. Teatrowi towarzyszyć będzie panel dyskusyjny przygotowany przez Agnieszkę Lubomirę Piotrowską, z udziałem dramaturgów, twórców i artystów z Ukrainy, poświęcony sytuacji tamtejszej kultury i temu, jak wyobrażają sobie oni swoją działalność w przyszłości, zarówno tej bliższej jak i dalszej.

Jestem przekonana, że każdy z zaproszonych na XX Międzynarodowy Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych spektakli ma w sobie pierwiastek mistrzowski. Dlatego mam nadzieję, że czas spędzony z nami będzie dla Państwa czasem ważnym. Zapraszam!

Ewa Pilawska