Opole. Dramat w dramatycznym

Teatr Kochanowskiego po raz pierwszy nie otrzymał dofinansowania z Ministerstwa Kultury na Opolskie Konfrontacje Teatralne. Jeśli ministerstwo nie zmieni zdania, a marszałek nie pomoże, Konfrontacji nie będzie - piszą Piotr Guzik i Piotr Zapotoczny w Gazecie Wyborczej - Opole.

«Opolski teatr dramatyczny ubiegał się o 300 tysięcy złotych dotacji na zorganizowanie Konfrontacji. Sam deklarował wkład w wysokości 240 tysięcy złotych, jednak bez ministerialnego wsparcia budżet teatru jest po prostu za mały. Jednak Ministerstwo Kultury pieniędzy na ten cel teatrowi nie przyznało. Ani złotówki. Klasyka literatury to teatralne hity?

Nie dla ministerstwa

Jak przekonywał Tomasz Konina, dyrektor teatru, podczas wczorajszej konferencji prasowej, tegoroczny festiwal miał być wyjątkowy: - To właśnie podczas tych spotkań, podobnie jak w latach ubiegłych, chcieliśmy skonfrontować ważne dzieła literackie z nowoczesną wyobraźnią współczesnych, młodych twórców - zaznaczał. Pod kątem OKT opolski teatr przygotował "Rękopis znaleziony w Saragossie" Jana Potockiego w reżyserii Pawła Świątka - niezwykłą historię napisaną na przełomie XVIII i XIX wieku.

Do tego na festiwalu oprócz "Wesela" czy "Nie-Boskiej komedii" chcieliśmy wystawić współczesną wersję "Balladyny" Krzysztofa Garbaczewskiego. Po to by przestać udawać, że polska klasyka nie inspiruje współczesnych twórców. Polska klasyka literatury nie jest zabytkiem, tylko fantastycznym materiałem dla teatru mówi Tomasz Konina. - Konfrontacje chcieliśmy zakończyć zamówionym dla Teatru Kochanowskiego przedstawieniem "Dolce Vita" Julii Holewińskiej (autorka tekstu) i Kuby Kowalskiego (reżyser). Ten tekst jest rodzajem współczesnej "Kartoteki" Różewicza.

Najwyraźniej jednak wizja tegorocznych OKT w ministerstwie się nie spodobała. Dlaczego? Mimo pytań "Wyborczej" ministerstwo nie odpowiedziało. Teatr również odpowiedzi nie zna. - Przyczyn ani składu komisji, która oceniała nasz wniosek, nie znamy. Stąd nawet nie mamy do kogo zwrócić się o wyjaśnienia, a ministerstwo nie udziela odpowiedzi na nasze pytania - komentuje Tomasz Konina.

Plan awaryjny "B" i plan "C"

- Co teraz? - pytamy teatr.

- Coś takiego zdarzyło nam się po raz pierwszy w historii festiwalu. Sytuacja jest dla nas bardzo trudna, lobbujemy i walczymy o dotację przez cały czas. Złożyliśmy odwołanie, powsta-je też oficjalny list podpisany przeze mnie i marszałka województwa, by festiwal mógł się odbyć na pełnych, normalnych warunkach. To ważne tym bardziej, że konfrontacje to ogromny wydatek, rzędu 500 tysięcy złotych, a w dobie coraz mniejszego budżetu teatru nie możemy sobie pozwolić na samodzielne zorganizowanie festiwalu - mówi Tomasz Konina.

Zaznacza, że w najbliższych dniach czeka go wiele "poważnych rozmów z urzędem marszałkowskim". - Będziemy rozmawiać o pomocy ze strony zarządu województwa, na którą bardzo liczymy w przypadku, gdyby okazało się, że tych 300 tysięcy złotych nie otrzymamy. "Planu C", czyli "co będzie, jeśli się nikt nie dołoży", nie biorę na razie pod uwagę, bo to by oznaczało, że Konfrontacji nie będzie - przyznaje.

"Planu C, czyli "co będzie jeśli się nikt nie dołoży", nie biorę na razie pod uwagę, bo to by oznaczało że konfrontacji nie będzie - mówi Tomasz Konina.

By ratować festiwal, teatr dramatyczny dopuszcza nawet możliwość przesunięcia terminu jego zorganizowania, choć wstępnie zaplanowano go na początek kwietnia Dyrektor bierze teraz pod uwagę również drugą połowę kwietnia, jak i początek maja. - Decyzję ministra po naszym odwołaniu poznamy w pierwszych dniach marca, czyli miesiąc przed pierwszym spektaklem. Z powodu opóźnienia na razie nie mogę podpisać umowy z żadnym zaproszonym na festiwal teatrem, bo póki co nie mam pieniędzy na OKT - mówi.

Barbara Kamińska, odpowiedzialna za kulturę w zarządzie województwa, tak jak dyrektor Konina liczy na to, że efekt przyniesie wniesione już do ministerstwa odwołanie. - Konfrontacje to jedna z najstarszych imprez teatralnych. Mają ogromną tradycję, a co za tym idzie - argumenty przemawiające za uwzględnieniem odwołania też są poważne - przekonuje.

Festiwal perkusyjny też stracił

Nie tylko "Kochanowski" musiał się jak na razie obejść smakiem dofinansowania z Ministerstwa Kultury. Spotkało to bowiem także inne opolskie instytucje i stowarzyszenia.

Brak wsparcia na pewno jest sporym ciosem dla Polskiego Stowarzyszenia Perkusyjnego, które organizuje festiwal perkusyjny Drum Fest. Szczególnie że w roku ubiegłym impreza dostała z ministerstwa 150 tysięcy złotych, najwięcej w swojej historii. - Oczywiście już złożyliśmy odwołanie i liczymy na to, że jednak dostaniemy pieniądze - mówi Julia Dinh z PSP.

Minister poskąpił też innym

Dotacji z ministerstwa nie dostała także Filharmonia Opolska, która walczyła o wsparcie dwóch projektów - koncertów z okazji obchodów jubileuszowego Roku Andrzeja Panufnika, a także nagrania płyty z tej okazji. Uznania wystarczającego, by otrzymać wsparcie finansowe, w oczach Ministerstwa Kultury nie znalazło też Narodowe Centrum Polskiej Piosenki, które starało się o dotację imprezy pod nazwą "Bliżej kultur".

O szczęściu nie mogą również mówić przedstawiciele sztuk wizualnych. Ministerstwo nie przyznało pieniędzy Stowarzyszeniu "Opolskie Lamy" na organizację 12. Festiwalu Filmowego "Opolskie Lamy". To samo spotkało Galerię Sztuki Współczesnej, która aplikowała o środki na dwa wydarzenia - wystawę "Długość cugli wyznacza średnicę areny" i towarzyszące jej działania performatywne, a także na czwartą edycję jednej ze sztandarowych ekspozycji galerii - Biennale Ars Polonia.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego