powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Bierz forsę i w nogi!

Zadajmy sobie wszyscy to podchwytliwe, acz fundamentalne pytanie, czy to ma sens - pyta Michał Centkowski w felietonie dla e-teatru.

Z cyklu: Rozsądne wydatkowanie publicznych pieniędzy: oto krótki przewodnik, jak w czasach "głębokiego kryzysu", dotykającego jak zwykle, przede wszystkim tej zupełnie niepotrzebnej nikomu dziedziny zwanej kulturą, w kilka dni wydać (ponad) milion złotych:

1. Urządź huczny festiwal teatralny i pokaż w konkursie aż... 5 spektakli (wydaj na nie 331 tysięcy)

2. Zapłacić (wybitnemu) dyrektorowi tegoż festiwalu 35 tysięcy złotych honorarium za "przygotowanie i nadzór merytoryczny"

3. Wydaj niemal 90 tysięcy złotych na honoraria dla kilkuosobowego Biura festiwalowego.

4. Zapłać 40 tysięcy złotych za "wypożyczenie dodatkowego sprzętu"(?)

5. Nie pozyskaj żadnego sponsora (przecież kasę daje Miasto, Województwo i Ministerstwo). Nawet nie próbuj, bo jeszcze okaże się, że nie potrafisz, albo co gorsza nie ma chętnych do sponsorowania "tej rangi" imprezy.

6. Na wyjątkowo mało efektywną i słabo widoczną promocję wydaj 90 tysięcy złotych... a potem...

7. Sprzedaj (średnio) po 30 biletów na każdy spektakl (wpływ z biletów - 5 tysięcy złotych, ceny biletów od 30 do 60 zł). Resztę rozdaj kolegom, urzędnikom i lokalnej elicie.

8. Prawie 40 tysięcy złotych wydaj na honoraria dla "prelegentów" i prowadzących wydarzenia dodatkowe, po czym zorganizuj: promocję dwóch książek, wystawę, spam dramatyczny oraz warsztaty dla uczniów i nauczycieli. Prelekcji w programie nie umieszczaj, zaś szumnie zapowiadaną sesję naukową poświęconą jednemu z najważniejszych współczesnych polskich dramaturgów - odwołaj na dwa tygodnie przed rozpoczęciem festiwalu z powodu braku funduszy na noclegi i honoraria dla prelegentów, itd, itd.

Zapytacie jaki to Festiwal? Tak, to właśnie Gdyński R@Port. Festiwal, którego jury swój werdykt rozpoczęło od krytyki organizatorów imprezy, uznając właściwie swą pracę za bezprzedmiotową.

Zadajmy sobie zatem wszyscy to podchwytliwe, acz fundamentalne pytanie, czy to ma sens? No chyba, że chodzi po prostu o oto, żeby kilkoro kolegów i koleżanek trochę sobie w listopadzie każdego roku dorobiło?

Epilog.

Po upłynięciu trzyletniego kontraktu wybitny dyrektor, dzięki któremu znany i ceniony festiwal mający stanowić pełen przegląd najnowszej dramaturgii polskiej, skarlał stając się własną karykaturą, został właśnie nagrodzony organizacją kolejnej edycji... Cóż, może tym razem się uda.

<Kurtyna>