EN

25.08.1970 Wersja do druku

Recenzja za trzy grosze

SEZON zaczął się nietypowo, bo w środku sierpnia, miesiąca na ogół najbardziej ogórkowego w roku. W związku z tym recenzja będzie także nietypowa, mianowicie zacznie się od publicznej samokrytyki. Nie da się bowiem ukryć, i żadne sztuczki nie zmienią tego faktu, że facet, któremu płacą za publikowanie swoich opinii o sztukach teatralnych, czyli tak zwany potocznie recenzent, niczym się nie różni od każdego innego człowieka, zasiadającego obok na widowni. Wszelkie inne pogłoski na ten temat są wierutną blagą. Ergo - recenzent jest tak samo ułomnym i słabym człowiekiem, mającym swoje przywary i słabostki. Uprzejmie informuję, że moją słabostką jest utwór Bertolta Brechta pod tytułem "Opera za trzy grosze". Fakt ten, na pozór bez znaczenia, staje się istotny, kiedy mani utwór ów obejrzeć na konkretnym przedstawieniu, w konkretnym teatrze i co gorsza, wydać o nim sąd publicznie, w poważnym dzienniku i za państwowe pieniądze! A wiec: panie

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Recenzja za trzy grosze

Źródło:

Materiał nadesłany

Sztandar Młodych Nr 203

Autor:

Maciej Karpiński

Data:

25.08.1970

Realizacje repertuarowe