powiększwersja do drukupoleć znajomemu

"Nasza klasa" w Brazylii

"Spektakl bolesny, dotkliwy i potrzebny w czasach nietolerancji i fundamentalizmu, w jakich żyjemy". "Sztuka przypomina nam, że wszyscy możemy być ofiarami i katami. I że nienawiść działa niczym proch: może wybuchnąć w każdej chwili" - z recenzji po premierze sztuki Tadeusza Słobodzianka w Sao Paulo.

W Teatrze Nucleo Experimental w Sao Paulo 19 lipca 2013 roku odbyła się premiera "Naszej klasy" Tadeusza Słobodzianka w tłumaczenie i reżyserii Zé Henrique de Paula.

RECENZJE SPEKTAKLU

EPOCA

MARIA FERNANDA VOMERO

"Nasza klasa"

W efekcie warsztatów scenicznych z reżyserami Zé Henrique de Paula i Fernanda Maia, z grupy teatralnej Núcleo Experimental, powstał spektakl Nasza Klasa - opowieść o wydarzeniach poprzedzające tragedię, z 10 lipca 1941 roku: pogrom Żydów w polskim mieście Jedwabne. Odnosi się do tekstu polskiego dramaturga, Tadeusza Słobodzianka, skupiającego się przede wszystkim na relacjach pomiędzy żydami a chrześcijanami w tamtych czasach. Autor czerpie z kolei inspirację z książki Sąsiedzi (2001), napisanej przez swojego rodaka - Jana Tomasza Grossa, żyjącego w Stanach Zjednoczonych.

Sztuka śledzi losy grupy uczniów - żydowskich i katolickich - na przestrzeni dwóch dekad, od roku 1925. Gdy dzieci dorastają, kraj rozdzierają ataki wrogich wojsk - najpierw sowieckich, następnie nazistowskich. Konflikty zaogniają istniejące nastroje nacjonalistyczne. Przemoc rośnie w siłę, aż osiągnie punkt kulminacyjny - akt pełen mroku i okrucieństwa.

Gross proponuje nam inną drogę interpretacji tej, do dziś kontrowersyjnej, kwestii zagłady. Przeważająca interpretacja nazistów obciążała odpowiedzialnością za zbrodnię, popełnioną za przyzwoleniem miejscowej ludności. Jednakże pisarz, posiłkując się zapisami i dokumentami z epoki, stwierdza że, korzystając z nadciągających do miasta sił nazistowskich, mieszkańcy sami zdecydowali się dokonać mordu na swoich żydowskich sąsiadach. Dopuszczono się wielu okrucieństw i do dziś brakuje wiarygodnych odpowiedzi na pytania o przyczynę tego mrocznego zdarzenia.

W przedstawieniu śpiew stanowi jego element strukturalny. Słobodzianek przeplata sceny wierszami swojego rodaka - Marcina Wichy - autora książek dla dzieci, sugerując, aby ich wersy były odśpiewane przez aktorów. W tym celu, dyrektor muzyczny - Fernanda Maia - skomponowała oryginalną ścieżkę dźwiękową, inspirując się słowiańskimi i żydowskimi tradycjami muzycznymi. Zagrały w niej, typowe dla zespołów klezmerskich, instrumenty - skrzypce, klarnet i akordeon, których dźwięk towarzyszy aktorom na scenie. Sztuka jest dziesiątą z kolei produkcją grupy Núcleo Experimental od czasu inauguracji nowej siedziby, na Barra Funda, w marcu 2012 roku.

Link do źródła: http://epoca.globo.com/regional/sp/cultura/noticia/2013/07/delicadas-relacoes-entre-bjudeus-e-cristaosb-durante-segunda-guerra.html

Globo Teatro

Zé Henrique de Paula reżyseruje spektakl o nietolerancji

Od czasu swojej inauguracji, w marcu zeszłego roku, nowa siedziba teatru Núcleo Experimental nie tylko wystawia spektakle, ale też organizuje warsztaty dotyczące produkcji teatralnej. Pierwsze z nich, zrealizowane jeszcze w 2012 roku, zakończyły się spektaklem "Mormaço", przez dwa sezony goszczącym na afiszach So Paulo. Teraz, w efekcie tych działań, pojawiła się nowa produkcja, jej premiera odbędzie się 19 lipca. Przetłumaczona, zaadaptowana i wyreżyserowana przez Zé Henrique de Paula, "Nasza klasa" obrazuje relacje pomiędzy żydami i chrześcijanami w Polsce z czasów Drugiej Wojny Światowej.

Tematyka nietolerancji już wcześniej została poruszona przez grupę w spektaklu "As Troianas - Vozes da Guerra" (Trojanki - Głosy Wojny). Za pomocą niepublikowanego tekstu polskiego dramaturga - Tadeusza Słobodzianka, nowy spektakl opowiada o prawdziwym zdarzeniu. 10 lipca 1941 roku, zaledwie kilka tygodni po tym jak wojsko Hitlera zaczęło kierować się na wschód Polski, prawie wszyscy mieszkańcy pochodzenia żydowskiego z miasta Jedwabne zostali wymordowani.

- Poznałem ten tekst podczas mojej podróży do Londynu. Lubię odkrywać nowych autorów współczesnej dramaturgii. Odkąd przeczytałem to dzieło, już dwa lata temu, wyobraziłem sobie, że stworzy ono sztukę pełną poezji i wrażliwości, gdyż mówi o przerażającym zdarzeniu w wyjątkowo subtelny sposób. Ten epizod to narodowy wstyd dla Polaków, jednak Słobodzianek pisząc nie wskazuje ani ofiar, ani katów. Operuje humanistyczną i relatywistyczną wizją tej historii- tłumaczy Zé Henrique.

Fabuła opowiada historię dziesięciu uczniów z jednej klasy na początku dekady lat dwudziestych. Podczas spektaklu publiczność towarzyszy bohaterom w ich życiowych perypetiach przez okres prawie dwóch dekad - aż do początku Drugiej Wojny Światowej. W Polsce, rozdartej inwazją niemiecką i sowiecką, upokorzenie na międzynarodowej arenie wzburza rozdrażnione nastroje nacjonalistyczne. Jako że część grupy jest chrześcijańska, a część żydowska, następuje głęboki rozłam w ich relacjach. Przyjaciele zdradzają się, a przemoc narasta, osiągając punkt kulminacyjny - wszyscy Żydzi zamieszkujący miasto zostają zamordowani i żywcem spaleni w piwnicy.

Dziesięciu aktorów dzieli scenę, śpiewając na żywo 12 wierszy spajających sztukę. Autor zainspirowany książką "Sąsiedzi", autorstwa Jana T. Grossa, ma na celu podjęcie dyskusji na temat sporu, który przetrwał do dziś: która strona popełniła tę zbrodnię? Dzieło próbuje rzucić światło na temat wciąż tak trudny do zaakceptowania przez Polaków, po przeszło 70 latach, jakie minęły od tego wydarzenia. Według Zé Henrique, ten dystans czasowy nie przeszkadza publice identyfikować się z historią.

- Temat ten jest niewyczerpalny i należy o nim mówić. Żyjemy w społeczeństwie o niezaprzeczalnie wysokim poziomie rozwoju społecznego, pomimo to nadal jest wokół wiele nietolerancji. Ma miejsce segregacja, czy to z punktu widzenia rasy, poziomu społecznego, orientacji seksualnej czy też płci. Są to tematy na porządku dziennym brazylijskich gazet. Teatr staje się dla nas więc miejscem debaty o tych zagadnieniach, nawet jeśli mówimy o historii, która wydarzyła się w innym kraju, dziesiątki lat temu. To właśnie jeden z uroków teatru - uczestniczymy w greckiej tragedii, napisanej ponad dwa tysiące lat temu, a mimo to możemy poczuć się z nią związani. Tworzymy most pomiędzy mitem a rzeczywistością. Jestem pewien, że publiczność odnajdzie te analogie i własne przemyślenia o tym, co w sztuce zostało wypowiedziane.

Link do źródła: http://www.globoteatro.com.br/reportagem-1601-nossa-classe.htm

EPOCA

MARIA FERNANDA VOMERO

Ciemna strona człowieczeństwa

Gdzie leży źródło i granice ludzkiego okrucieństwa? W obliczu barbarzyństwa poddają się słowa. Poddają się łzy. Sens, jeśli jakiś jest, rozpływa się. Smutek i osłupienie: jak możemy być do niego zdolni? W obliczu barbarzyństwa, kiełkuje chaotyczna i bezbronna nagląca potrzeba odpowiedzialności: mamy obowiązek nie zapomnieć; mamy obowiązek się odkupić.

Kiedy świat zrozumiał czym był Holokaust, wydawało się niemożliwym kontynuowanie Historii. Należało ją zatem uruchomić na nowo, dźwigając traumę, ból, ciężką i brudną pamięć, wszystkie te popioły. Zacytuję Cecílię Meireles: "Życie możliwe jest tylko jeśli wymyślone na nowo". Kiedy ludzkość zrozumiała, że wynaleziono słowo na to, co nienazwalne - "ludobójstwo", termin ukuty przez polskiego prawnika - Rafała Lemkina (1900-1959) w 1944 roku - wydawało się niemożliwym popełnienie kolejnego podobnego barbarzyństwa. ONZ przyjęło w 1948 roku Konwencję w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa; istniały, zatem, międzynarodowe mechanizmy prawne skazywania zbrodniarzy. Jednakże, i tym razem zacytuję Carlosa Drummonda, "ludzie wcale nie są lepsi i wybijają się jak pluskwy". Jak niby wytłumaczyć Srebrenicę, w Bośni? A Rwandę? A inne akty mordu? Na mniejszą skalę lecz jednakowe pod względem intensywności i przemocy?

Nienawiść jest kuzynem okrucieństwa, a jej przyczyny kompletnie nie mieszczą się w logice rozumowania; należy przyznać się do istnienia irracjonalnego elementu motywu działania homo sapiens. W przypadku "nienawiści zbiorowej", jeśli tak właśnie możemy nazwać motywy, jakimi kieruje się grupa społeczna przeciwko drugiej grupie, racjonalne wyjaśnienie wydaje się być jeszcze bardziej skomplikowane i niewystarczające. Polski dramaturg -Tadeusz Słobodzianek (1955), wykorzystując sztukę podjął próbę zbadania lub też zrozumienia pogromu Żydów w mieście Jedwabne, w Polsce, w 1941 roku. Szacuje się, że zamordowano wtedy ponad 300 mieszkańców, wszyscy byli pochodzenia żydowskiego. Słobodzianek zainspirował się, między innymi, książką Sąsiedzi (2001), autorstwa swojego rodaka -Tomasza Grossa. Pisarz oświadcza, w oparciu o zapiski i dokumenty historyczne z epoki, że nie-żydowscy mieszkańcy miasta - w zmowie z nazistami - byli katami swoich własnych sąsiadów.

Nasza Klasa towarzyszy w perypetiach grupie polskich uczniów, na przestrzeni dwóch dekad, poczynając od roku 1925. Są chłopcy i dziewczynki; katolicy i żydzi - panuje atmosfera przyjaźni i niewinności. Jednak czas mija; Polska na łasce i niełasce pojedynku obcych sił: najpierw, wpada w ręce wojska Stalina; później, najechana jest przez nazistowskie Niemcy. Kontekst socjopolityczny negatywnie wpływa na relacje pomiędzy uczniami; więź zaczyna ulegać zniszczeniu. Wypływają na światło dzienne niesnaski i sprzeczności. Afirmacja siebie okazuje się być negacją innych: katolika, komunisty, nacjonalisty, Żyda. Rozpada się grupa przyjaciół z czasów szkoły. Rzeczywistość zabiła nostalgię. Dziecięca naiwność, która pozwalała na pokojowe współistnienie, teraz ustępuje dziwactwom dorosłych. To czas odbudowy tożsamości - charakter, przekonania i wartości każdego z dawnych uczniów silnie się wyodrębniają.

Liryzm i delikatność

Tekst obiektywny i wcale nie ugodowy, w rękach reżysera Zé Henrique de Paula przeistoczył się w scenariusz, który nie nawiązuje do aspektów realistyczno-naturalistycznych, a jednak obstaje przy rzeczywistości. Już tłumaczę: spektakl unika dosłowności, mimo że operuje konkretnymi elementami scenicznymi. Przywołuje w ten sposób z pamięci tamte czasy: czasy ponownego odczytania faktów lecz nie ich przeżywania. Funkcjonuje w zapisie retrospektywnym, pozbawionym liniowości. Nie jest to więc scenariusz dokumentalny, ani też wierne odtworzenie tej historii. Jest przywołaniem pewnego stanu ducha, ducha epoki - epoki przeplatanej wydarzeniami, mimo że sprzecznymi, to jednak połączonymi ze sobą w jeden łańcuch. Ma w sobie liryzm i delikatność.

Bardzo mi się spodobał scenariusz (prosty i aluzyjny), kostiumy, użycie przestrzeni i światło. Symboliczne zastosowanie niektórych elementów, jak stylizowane drzewo w lewym rogu sceny (Drzewo Życia?), czy maski Stalina i Hitlera, to bardzo pomysłowy zabieg. Słobodzianek przeplata sceny wierszami polskiego pisarza - Marcina Wiecha, sugerując, aby ich wersy zostały odśpiewane na scenie. W tym celu, dyrektor muzyczny - Fernanda Maia - skomponowała oryginalną ścieżkę dźwiękową, inspirując się słowiańskimi i żydowskimi tradycjami muzycznymi. Zagrały w niej, typowe dla zespołów klezmerskich, instrumenty - skrzypce, klarnet i akordeon. Zarówno piosenki, jak i ścieżka dźwiękowa odgrywają kluczową rolę w inscenizacji i stanowią coś więcej niż tylko powodują emocje. Poruszają nie manipulując, emocje i intelekt wyraźnie przebijają przez ich kompozycję.

I w końcu, równie istotna - gra aktorska. Nasza Klasa to rezultat warsztatów produkcji teatralnej poprowadzonych przez grupę Núcleo Experimental, pod kierownictwem Zé Henrique i Fernandy Maia. Sądzę, że poziom aktorski obsady jest niejednorodny, niektórzy błyszczą jaśniej niż inni (niezależnie od charakterystyki ich postaci), przy czym żaden z aktorów nie tworzy z innymi dysonansu. Młodzi aktorzy emanują energią, pasją i oddaniem. Ruch sceniczny jest precyzyjnie dopracowany - zauważalne jest istnienie bardzo określonych wytycznych i dbałość o konstrukcję sceny - co w żaden sposób nie zaburza płynności ruchów, interakcji, dialogów... Ujęło mnie to z jaką pasją aktorzy bronili swoich ról. Brak tu aktorzyn, brak gry z nogą na nogę, na całe szczęście.

>>Żarliwe komentarze

Spektakl uderza- nie tylko za sprawą grozy samej historii, którą przedstawia - pogromu w Jedwabnem. Nasza Klasa to ważna obserwacja narodzin nietolerancji, pogłębianie się sprzecznych stanowisk, postępującej ślepoty wywołanej nienawiścią, a kiełkującej z niewiedzy i niepewności. Wyznam, że byłam wstrząśnięta, gdy obejrzałam premierę spektaklu, zaledwie kilka tygodni po wielkich manifestacjach ulicznych w Brazylii, kiedy krążyły żarliwe i spolaryzowane komentarze ostatnich wydarzeń na scenie socjopolitycznej kraju. Oczywiście, zająć stanowisko w kwestii faktów nie oznacza dać się ponieść maniakalnym nastrojom, opartym na kruchych przekonaniach lub na obronie pustych sloganów.

Byłam w Polsce w 2012 roku. Mogłabym podzielić się wieloma refleksjami odnośnie wrażenia, jakie wywarł na mnie ten kraj. Aby nie przedłużać, zatrzymam się jedynie na moich odczuciach podczas wizyty w Auschwitz-Birkenau. Nadal czuję się poruszona na samo wspomnienie tego, co zobaczyłam, usłyszałam i czego dowiedziałam się, poruszając się po korytarzach, komorach gazowych i krematoriach. Czułam bezgraniczny wstyd bycia człowiekiem. Brutalność jaka emanuje z tamtego miejsca jest szokująca i przytłaczająca. Tak, my (ludzkość) jesteśmy zdolni do tak wielkiej przemocy przeciw nam samym. Byliśmy - i nadal jesteśmy. Możliwe, że tym, co najbardziej mnie w tym boli to świadomość, że jesteśmy zdolni do tak okrutnych czynów. Pozwalamy, aby wrogość, sądy i przesądy pojawiały się bez wcześniejszego poddania ich ocenie krytycznej, bez zastanowienia się. Jesteśmy aroganccy i dumni broniąc własnych punktów widzenia. Negujemy drugiego człowieka afirmując siebie. I taka jest właśnie wymowa Naszej Klasy: sztuka przypomina nam, że wszyscy możemy być ofiarami i katami. I że nienawiść działa niczym proch: może wybuchnąć w każdej chwili.

http://epoca.globo.com/regional/sp/blogs-epoca-sp/jogo-de-cena/noticia/2013/08/o-lado-sombrio-da-humanidade.html

R7.com

Miguel Arcanjo Prado

"Nasza klasa" ukazuje brutalność człowieka

Ludzka Bestia nosi w sobie ułomność, którą jest potrzeba odróżnienia się od jemu podobnych, zwłaszcza poczucia bycia lepszym od innych. Obłęd ten już nie raz w przeszłości był przyczyną terroru i przelewu krwi. I niestety, po dziś dzień, w ten sam sposób jest przyczyną terroru i przelewu krwi. Ta kwestia jest kluczową dla sztuki Nasza Klasa, wystawionej w Teatrze Núcleo Experimental, w Barra Funda, w So Paulo.

Tekst Tadeusza Słobodzianka przenosi publiczność do Polski, do lat dwudziestych- kraju pogrążonego w konfliktach socjopolitycznych aż do ostatniej kropli krwi, w obliczu bezlitosnej Drugiej Wojny Światowej.

Widz jest świadkiem zmiany nastrojów na scenie, które z każdą chwilą stają się coraz cięższe, raz komunistyczne, raz nazistowskie, ukazane za pośrednictwem grupy dzieci, które z biegiem przedstawienia dorastają i wkraczają w dorosły świat - w całe to zło, które on ze sobą niesie. Z czasem, różnice dzielące dawnych kolegów, zaczynają razić i nie dają się już ze sobą pogodzić.

Nienawiść pomiędzy komunistami i nacjonalistami, a później - pomiędzy Polakami i Żydami, zrodzi bestialstwo, które widzimy, a jej imię to przemoc. Władza poniża tego, który jej został podporządkowany. I dobrze jest pamiętać, że takie postępowanie nie jest wyłącznie domeną komunistów, czy nazistów, na których skupia się tekst i którzy są przedstawieni w spektaklu za pomocą masek Stalina i Hitlera. Mniej demonizowani przez historię kapitaliści, chrześcijanie, czy Żydzi, także czynili i czynią zło - wystarczy to sprawdzić w najbliższej bibliotece lub obejrzeć wieczorne wiadomości, aby dojść do takiego wniosku.

Kostiumy autorstwa reżysera Zé Henrique de Paula w asyście Cy Teixeira pomogły stworzyć atmosferę spektaklu, w połączeniu z jego minimalistyczną scenografią. Ubrania są dobrze skrojone, eleganckie i przenoszą publiczność w czasie, co także czynią posępne, kierunkowe efekty oświetlenia, zrealizowane przez Frana Barros - efekt stosowany już we wcześniejszych produkcjach grupy Núcleo.W obliczu tak silnego uderzenia emocji, obecnego w tekście, doskonale skomponowana ścieżka dźwiękowa przynosi ulgę w środku atmosfery terroru.

Jednak jest coś nieporęcznego w przedstawieniu: nadmiar obrazowania tego, o czym się opowiada. Nawet jeśli był to świadomy estetyczny wybór, w niektórych momentach warto zaufać narracji, tak jak w przypadku sceny gwałtu - zbyt wymownej i trwającej za długo. Innym elementem wzbudzającym niechęć jest brak dobrze uwidocznionego dialogu z nowoczesnością, co sprawia, że dzieło zbytnio jest związane z przeszłością - tego typu most do innych faktów historycznych zaledwie przez chwilę pojawia się w tekście, zaadaptowanym przez reżysera na potrzeby sztuki.

Obsada pochodzi z warsztatu aktorskiego prowadzonego przez Núcleo Experimental. Pomimo zauważalnej nierówności poziomów, widać też starania reżyserii, aby umieścić aktorów w jednej osi. I trzeba przyznać, iż, niezależnie od osiągniętego efektu, aktorzy byli prawdziwie oddani swoim rolom.

Większości z nich idzie lepiej, kiedy odgrywają bohaterów w fazie dorosłości. Natomiast jako dzieci, niektórzy z nich zbytnio uwydatniają, czasem wręcz w karykaturalny sposób, infantylność postaci.

Spośród nich wyróżniają się: Henrique Caponero - z wiarygodną dozą niegodziwości oraz Fabio Redkowicz - w roli Żyda, któremu udało się uciec przed holokaustem do USA, cierpiącego, gdyż porzucił swoich przyjaciół. Spośród kobiet, obecna cały czas, Maria Paula Lima, także zwraca na siebie uwagę. W skład obsady weszli także: Felipe Calçada, Bruno Gael, Priscila Oliva, Estrela Straus, Gutto Szuster, Pedro Passari i Rafael Augusto.

Niezależnie od dobrych momentów czy możliwych potknięć spektaklu, główne przesłanie Naszej Klasy wyłania się zza tekstu i pozostaje wyraziste: ludzka brutalność zawsze spoczywa uśpiona i może zostać obudzona najmniejszym nawet hałasem. Trzeba mieć się na baczności.

Link do źródła

http://entretenimento.r7.com/blogs/teatro/2013/08/18/critica-nossa-classe-evidencia-brutalidade-humana/

BLOG Palco Paulistano

Sztuka Nasza Klasa Tadeusza Stobodzianka, rozpoczyna się bardzo podobnie jak sztuka Naum Alves de Souza - Aurora de Minha Vida (Świt Mego Życia). Akcja rozgrywa się w szkole, gdzie polskie dzieci (żydowskie i chrześcijańskie) żyją zgodnie, rozmawiając kim chcą zostać, kiedy dorosną. Sztuka autorstwa Nauma, o widocznie pamiętnikarskim tonie, urywa się, gdy młodzi ludzie kończą ówczesną szkołę podstawową. Polski dramaturg w tym miejscu dopiero rozpoczyna na dobre historię - bolesną drogę przez nietolerancję, przesądy i manipulację, jaką opresyjny rząd może wywierać na narodzie.

Tutaj czas mija i dzieci z roku 1925 dorastają i przeżywają dwa traumatyczne dla Polski zdarzenia, mające miejsce podczas drugiej wojny światowej: inwazja rosyjska i niemiecka. Niedługo wzajemna życzliwość ustąpi w obliczu różnic religijnych, a te przerodzą się w nienawiść rasową (w tej kwestii sztuka jest podobna do filmu Obietnice z 2001 roku, wyreżyserowanym przez Justine Shapiro i B.Z.Goldberga, ukazującego reakcje dzieci na "wroga" - chodzi tu o Palestyńczyków i Izraelczyków). Gdy Rosjanie najeżdżają kraj - sytuacja sprzyja Żydom, którzy poniżają chrześcijan i drwią z nich. Sytuacja odwraca się podczas dominacji nazistowskiej, kiedy to Żydzi są prześladowani, torturowani i mordowani przez chrześcijan. Całe to barbarzyństwo pokazane jest za pomocą mikrokosmosu złożonego z dorosłych, którzy byli kiedyś dziećmi z naszej klasy.

Tekst jest dobrze ustrukturyzowany, a adaptacja autorstwa Zé Henrique de Paula, z przepięknym oświetleniem Frana Barrosa, tylko go wzbogaca. Niemalże pusta przestrzeń (nie licząc kilku krzeseł) tworzy doskonałe tło dla historii, na przykład w scenie tańca lub scenie ukrywania prześladowanego Żyda, w której użyto kolumn budynku. Przygotowanie wokalne aktorzy zawdzięczają, jak zwykle skutecznej, Fernandzie Mai, której zasługą jest także ścieżka dźwiękowa - w sposób epicki opisująca akcję sztuki i zawierająca polskie hymny.

Pracę znanych artystów wieńczy doskonała gra młodej obsady, złożonej z, różniących się poziomem doświadczenia scenicznego, absolwentów warsztatów prowadzonych przez Zé Henrique de Paula. Ci młodzi ludzie z łatwością pokonują na scenie drogę od niewinnych dzieci do dorosłych ludzi pełnych uprzedzeń i pozbawionych tolerancji; będąc raz prześladowcami, raz prześladowanymi. Program sztuki zawiera zdjęcie aktorów wraz z nazwiskami - nazwiskami którym powinniśmy poświęcić chwilę uwagi, gdyż wszystko wskazuje na to, że czeka je obiecująca przyszłość na naszych scenach.

. Aktualnie grany: wystawiany w Teatrze do Núcleo Experimental, znajdującym się na Rua Barra Funda, 637 jest świetny: sympatyczni i uśmiechnięci ludzie w kasie i kawiarni wprawiają w dobry nastrój publiczność przed spektaklem, na który przyszli.

http://palcopaulistano.blogspot.com.br/