Festiwalowy klub D.U.P.A. zmienił się w "Przychodnię". Wymyślił go Rafał Koza Koziński. - To nie jest zwykła przychodnia, tylko przychodnia psychiatryczna. Ogół społeczeństwa uważa aktorów awangardowych za wariatów, dlatego tutaj zrobiliśmy im miejsce, aby się uzdrawiali - wyjaśnia Koza.
Obok standardowych w przychodniach kozetek, lamp i wag Koza zgromadził jakiś dziwny sprzęt medyczny, który kojarzy się z "Gwiezdnymi wojnami", a może z "Sanatorium pod Klepsydrą". Wielką salę, do której wchodzi się przez duży wirydarz Centrum Kultury, podzielono na lecznicze moduły. "Pojedzenie" - to salka dla dinozaurów teatru, aby się mogli posilić. Kiedy się posilą, mają do dyspozycji "Poleżenie". Obok znajduje się "Posiedzenie", a dla żywotnych i ruchliwych zarezerwowano "Potańczenie". Całość wystroju dopełnia element edukacyjny: dziesięć gablot poświęconych wszystkich edycjom Konfrontacji Teatralnych.