powiększwersja do drukupoleć znajomemu

4 razy o sztuce mimu

Po XIII Miedzynarodowym Festiwalu SztukI Mimu w Warszawie pisze Grzegorz Krowicki.

1) "Agua de Lagrimas"- dzieło Warszawskiego Centrum Pantomimy - czarowny wieczór, uwodzący klimatem "sklepów cynamonowych" i "Pachnidła" - utwór piękny, świeży i kreatywny; zagrany z "trzewiów" całym sobą; scenicznie dopracowany (pomimo premiery) nieprzeładowany, klarowny w przekazie, pełen światła i barwy. Znakomita kreacja Bartłomieja Ostapczuka (co było do przewidzenia) ale także artystów młodszego pokolenia Pawła Kuleszy, Marty Grądzkiej, Eweliny Grzechnik i Maji Pieczarek. Nawet jeśli warsztatowo spektakl nieco mniej bogaty niż kolejne przedstawienia renomowanych artystów takich jak DE KRU czy Bodecker prosty w wyrazie, a jednocześnie zagrany z pasją, pełen życia.

2) Występ kwartetu DE.KRU to z kolei feeria technicznych tricków, mistrzostwo iluzji; efekt doskonałego wyćwiczenia i przygotowania technicznego mimów (do dziś czuję w ciele warsztaty z grupą DE KRU) inspirowanych szkołą Marcela Marceau, to pamięci znakomitego artysty poświęcony był spektakl grupy. Techniczna doskonałość mimów z DE.KRU stanowi balsam dla duszy, wizualną ekstazę podobną do tej jaką przeżywa się podczas wizyty w japońskim ogrodzie, albo w oceanarium. Ta czystość formy ma jednak swoją wadę. Artyści wydają się być odgrodzeni od widza półprzepuszczalną kurtyną, a złamanie tej bariery teatrem w teatrze poprzez emisje fragmentów filmu o Marcelu Marceau w wplecionych w spektakl z podkładem muzycznym w wykonaniu diw piosenki francuskiej, gdzie mimowie stają się na chwilę widzami oglądając z oddaniem poczynania mistrza Marceau na scenie sprawia dość sztuczne wrażenie bliższe szkolnej akademii i nie przystoi do prezentowanego wysokiego poziomu wyszkolenia mimów. Jeżeli by porównać pracę ukraińskiej grupy do ogrodu (tworzonego z wielkim pietyzmem i nakładem ogromnej pracy przez lata przez doświadczonego ogrodnika) to spektaklowi DE.KRU zabrakło kilku garści chaotycznie opadających suchych liści które świadczą o nieuchronności przemijania i o następujących po sobie cyklach życia i śmierci. Niemniej jednak DE.KRU to awangarda światowej pantomimy, a ich warsztat mimu to efekt precyzyjnego, metodycznego wyszkolenia fizycznego i tytanicznej pracy młodych bądź co bądź artystów, którzy stawiają pierwsze kroki na arenie międzynarodowej pod okiem doświadczonej pedagog Liubov Cherepakhina

3) "Tell Me The Truth" duetu Magnano - Massip prezentowany w ramach XIII Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Mimu to spektakl składający się z kilku etiud, którego Leitmotivem jest list, co do którego treści możemy jedynie spekulować czy zawiera dowód zdrady, czy wiadomość o rozstaniu, czy rozkaz lub list mobilizacyjny który oznacza rozłąkę, czy być może listy w butelce powierzane falom oceanu przez rozbitka? A może e-mailem na portalu społecznościowym? Tego nie dowiemy się nigdy. Dwójka aktorów buduje wokół każdej sceny emocjonalne napięcie, którego dynamikę wyznacza fizyczny teatr, taniec i akrobatyka co sprawia, że widz odbiera spektakl jako niezwykle energetyczny, emocjonalny a miejscami ekstatyczny. Pantomima jako sztuka gestu stanowi tutaj jedynie punkt wyjścia, początek emocji która rozwija się z różnym natężeniem w taniec, improwizację czy akrobatyczne figury; albo zakończenie tego czego ciało i emocje już inaczej wyrazić nie potrafią jak tylko oszczędnym gestem, mimiką.

Artyści potrafią doskonale wypełnić ruchem przestrzeń sceniczną, ograć rekwizyty, sprzęty codziennego użytku jak stół, krzesło czy kanapa, wieszak czy płaszcz. Poszczególne sceny z dnia codziennego pary bohaterów, jak na przykład scena wyjścia czy powrotu do domu, pożegnania czy rozstania, scena posiłku, odgrywane są wielokrotnie ukazując nierzadko daremne próby gestaltowskiego dialogu i porozumienia pomiędzy dwójką ludzi skrępowanych codziennością.

Spektakl o poszukiwaniu siebie w relacji z drugim człowiekiem i próbie stworzenia nowej wspólnej jakości w życiu we dwoje tak aby nie zatracić swoich własnych indywidualności, tylko je rozwinąć. Piękna opowieść, na temat tanga do którego trzeba dwojga, urzekająca swoją dynamiką, wzlotami i upadkami, ciągłymi próbami pomimo licznych z pozoru mogłoby się wydawać niepowodzeń i pękającej w szwach rzeczywistości pod naporem temperamentu artystów w ich emocjonalnej, niekiedy wojowniczej, a kiedy indziej pełnej miłości i współczucia ścieżce ku olśnieniu.

4) Spektakl "Follow Light" [na zdjęciu] trupy Bodecker Kunszt obu mimów pozostaje co najmniej w dwóch trzecich ukryty dla widza. Twórcy posługują się prestidigitatorstwem, iluzją nie pozwalając widzowi na wyjście ze zdziwienia i ciągle utrzymując napięcie będące intelektualnym wyzwaniem. Ich sztuka to rodzaj szarady, performatywnego haiku pozostawiającego widza nie tylko pod wrażeniem biegłości artystów w stosowaniu różnorodnych technik teatralnych czy wizualnych, gdyż czerpiąc z inspiracji muzycznych czy literackich Bodecker i Neander tworzą pełną inteligentnego humoru wielowarstwową, holonową strukturę spektaklu zarówno w sferze wizualnej jak i znaczeniowej.