Oszustwo najwyższych lotów

Podczas spektaklu nie milczeć. Nie udawać, że się rozumie, jak się nie rozumie. Swobodnie konwersować z aktorem, przerywać w połowie kwestii, a nawet troszkę mu dokuczać. Jeśli komuś marzy się taka rola widza w teatrze, to "Wokół Szekspira" Andrzeja Seweryna będzie strzałem w dziesiątkę - pisze Paulina IIska w Polsce Dzienniku Łódzkim.

«Andrzej Seweryn jest wybitnym aktorem teatralnym i filmowym, reżyserem, członkiem Akademii Francuskiej. Po powrocie z Francji pełni rolę dyrektora Teatru Polskiego w w Warszawie. Jego monodram, zapowiadany jako pokaz mistrzowski XV Przeglądu Małych Form Teatralnych "Letniej Sceny 2013" w łódzkim Domu Literatury, nie zawiódł oczekiwań widzów. Przy pełnej sali Andrzej Seweryn dał popis auto kreacji. Świetnie poruszał się pomiędzy rolami Mistrza, refleksyjnego badacza natury ludzkiej, aktora i swojskiego chłopa, co to nie wyobraża sobie życia bez wina, pieśni i namiętności, a i inteligenta, co to z prostym człowiekiem też pogada, oko do widowni puści.

Spektakl został pomyślany jako przewrotna, ale nie zinfantylizowana lekcja teatralna, odwołująca się do klasyki - najważniejszych dramatów Szekspira. Najsłynniejsze monologi, wyjęte jak pocztówka z albumu, obudowane są wprowadzeniem, niebanalną scenką i zawieszeniem, dającym przestrzeń na spontaniczne reakcje widowni.

Dzięki przemyślanej konstrukcji i zaskakującym manewrom aktorskim, słynna kwestia Julii ze sceny balkonowej przestaje być naiwnym rojeniem czternastolatki, a zaczyna brzmieć jak najprawdziwszy wyraz tragicznej, niemożliwej do spełnienia miłości. Monolog Hamleta, wygłaszany nie z czaszką, a potłuczoną butelką przyłożoną do żył, nie zatrzymuje się na poziomie refleksji nad pierwszymi dwoma zdaniami: "Być albo nie być, oto jest pytanie". Co jest dalej i o co chodzi? No właśnie...

Podobnie odbanalizować próbuje Seweryn rozplenione w twórczości Szekspira dylematy związane z pełnieniem roli władcy. Makbet pragnie rządzić, ale nie chce się ubrudzić, a to po prostu niemożliwe, o czym przypomina monolog krwistej Lady Makbet, porównanej do "pani Ceausescu", żony przywódcy komunistycznej Rumunii, rozstrzelanej wraz z mężem podczas rewolucji. A co robić ma władca, gdy, jak w wierszu Broniewskiego "przyjdą podpalić twój dom - Polskę"? Pacyfistycznie schować głowę w piasek czy podjąć wyzwanie i narazić poddanych na rozlew krwi, jak w "Henryku V"? Gdy od dylematów władzy, sensu życia i tragicznej miłości robi się gęsto, Seweryn świetnie je kontruje wywołując do odpowiedzi postać Falstaffa, jako uosobienia zanegowania wszelkich wartości. Pić alkohol, kraść, oszukiwać - to też jest życie. Na grobie teścia oddać się mordercy męża? Nigdy byśmy tego nie zrobili? A jednak przydarza się to Lady Annie w "Ryszardzie III". W interpretacji Seweryna dramaty Szekspirowskich postaci - i życie poza sceną - najciekawsze jest wtedy, gdy sami siebie zaskakujemy, wyłazi z nas coś, pięknego lub brzydkiego, o co siebie byśmy wcześniej nie podejrzewali.

Seweryn świetnie radzi sobie z małą przestrzenią i ogrywaniem rekwizytów- płacht materiału, butów, kapelusza czy pluszowej psiny. Nie boi się wejść między ludzi, wyciągnąć krewkiego młodzieniaszka na scenę, a nawet zapytać widowni, co znaczy kijek w teatrze. Perfekcyjnie udaje (a może nie udaje?), że zapomniał tekstu, albo nie pamięta, gdzie stoi szklanka z wodą ognistą. Sprawnie prowokuje i wycisza publikę.

Widownia też trzymała poziom, odpowiadała ciętymi ripostami i była gotowa na wszystko -nawet na rozplątywanie sznurówek w butach Mistrza. Dała się wodzić za nos jak dziecko, ulegając iluzji bliskości i całkowicie swobodnej rozmowy.

Ale w końcu - jak powiedział Andrzej Seweryn - po to przychodzi się do teatru, by zostać oszukanym. Czapki z głów. To było oszustwo najwyższych lotów.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego