powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Mamy Wawel! I Mickiewicza! I Słowackiego!

"Dzienniki" w reż. Mikołaja Grabowskiego w Teatrze IMKA w Warszawie. Pisze Agnieszka Górnicka w serwisie Teatr dla Was.

"a jestem (...) jedynym ze wszystkich moich bohaterów, na którym mi naprawdę zależy". Tak pisał o sobie Witold Gombrowicz, autor "Dzienników", spisywanych w latach 1953 - 1969, w których w błyskotliwy i niecodzienny sposób kreśli portret otaczającego go świata. Dzieło prezentuje niesamowity kunszt literacki, twórczą ekspresję, wrażliwość i zaangażowanie artysty; szczegółowo opisuje życie i zmagania poety z codziennością. Ukazuje jego konfrontację z ludźmi, polityką, kulturą, sztuką, religią i naturą a także ironiczne komentarze obejmujące negatywną postawę rodaków, ich mentalność i sposób myślenia.

Jak na scenie przedstawić bogactwo osobowości, oryginalność i indywidualizm charakteru, które przejawiają się w twórczości artysty? W jaki sposób zaprezentować jego nietuzinkowe Ja w sposób autentyczny, odzwierciedlający różnorodność postaw, myśli i poglądów?

Mikołaj Grabowski w swojej inscenizacji "Dzienników" rozbija postać Gombrowicza na siedem podmiotów scenicznych, z których każdy tworzony jest przez silną osobowość aktorską: samego reżysera, Magdalenę Cielecką, Piotra Adamczyka, Iwonę Bielską, Tomasza Karolaka, Andrzeja Konopkę oraz śpiewaczkę Olgę Mysłowską. Bohaterowie wspólnie płyną przez morze słów, z których stopniowo wyrasta krytyczny portret współczesnego społeczeństwa polskiego, nie szczędzącego sobie pochwał, wynoszącego na piedestał polskość, polską kulturę i sztukę, zakorzenionego w spłyconym katolicyzmie; społeczeństwa pysznego i zakochanego w sobie. Obraz życia zbiorowego Polaków skontrastowany zostaje z ideą, która przyświeca artyście: ideą bicia się z ojczyzną o swoją własną wartość, osobowość, konkretność - istotną w kontekście emigracji Gombrowicza, wieloletniego pobytu w Argentynie, z dala od rodzinnych stron.

"Dostojewski był Polakiem! Mamy Wawel! I Mickiewicza! I Słowackiego! Byliśmy przedmurzem chrześcijaństwa!" Hasła wykrzykiwane z uporem i zaciętością tworzą mur przez, który nie jest w stanie przebić się głos racjonalizmu i rozsądku. Ci, z którymi walczy poeta bronią polskości uschematyzowanej, skonwencjonalizowanej, wyjętej z kontekstu współczesności i nowoczesności. Jednak sroce z pod ogona nie wypadliśmy mówi dumnie jedna z bohaterek. Ile w tym prawdy a ile fałszywego tonu i egotyzmu?

W spektaklu Grabowskiego, obok tematu polskości pojawia się opis życia w Argentynie, Buenos Aires - miejscu, w którym Gombrowicz styka się z wielokulturowością, różnorodnością i odmiennością postaw wobec uniwersalnych i przyziemnych tematów takich jak pojmowanie sztuki użytkowej, funkcjonowanie cielesności w dyskursie społeczno-kulturowym, postawa człowieka wobec natury i śmierci zwierząt. Śmierć psa, obok monologu Tomasza Karolaka - humanitarnej akcji ratowania bezbronnych żuków na pustyni, walki z upałem w wykonaniu Magdaleny Cieleckiej czy fantastycznego koncertu pianisty/jeźdźca/boksera Piotra Adamczyka, to jedna z bardziej komicznych i błyskotliwie skonstruowanych scen. Jak zachować się wobec powolnej śmierci niewinnego czworonoga? Schować się w płeć i uwolnić matczyną wrażliwość, zatrzymać machinę bólu i cierpienia czy przybrać postawę wzorowego katolika? Gombrowicz analizując rzeczywistość w jej prozaicznych momentach, dotyka głębokich i poważnych tematów, subtelnie prezentując swoje fobie, lęki i wątpliwości.

Spektakl Mikołaja Grabowskiego zabarwiony poczuciem humoru i autoironią, momentami graniczący z absurdem charakterystycznym dla autora "Dzienników", prezentuje nieustający spór wielkiego artysty z polską tradycją, historią i mentalnością; ze światem niepojętym i niezrozumiałym, w którym nie ma miejsca na walkę o własną indywidualność. Pusta przestrzeń, kilka rekwizytów i hipnotyzujące utwory w wykonaniu Olgi Mysłowskiej stają się tłem dla bohaterów, z których każdy równie silnie walczy o uwagę widza. Opowiadając swoją niepowtarzalną historię, prezentuje cząstkę osobowości Witolda Gombrowicza.