Bałtycki Teatr Tańca w świecie magii i rzeczywistości

"Sen nocy letniej" w choreografii Izadory Weiss w Bałtyckim Teatrze Tańca w Gdańsku. Pisze Barbara Kanold w Gazecie Wyborczej- Trójmiasto.

«"Sen nocy letniej" Izadory Weiss skonstruowany jest wyraziście, bawią i cieszą widza szczególnie sceny zespołowe, pokazując różnorodność spojrzeń na uczucia, na relacje między bohaterami. Nie jest, niestety, pozbawiony pewnych słabości, zwłaszcza w wątku współczesnym

W nowej propozycji Bałtyckiego Teatru Tańca, jaką stanowi autorska inscenizacja Szekspirowskiego "Snu nocy letniej" Izadory Weiss, Rzemieślnicy - Kloc, Podszewka, Dzióbek i Framuga, czyli Bartosz Kondracki, Radosław Palutkiewicz, Maciej Szymczak i Michał Ośka, wsparci przez Piszczałę, w tej roli Natalia Madejczyk, zasługują na specjalne uznanie. Przede wszystkim za aktorstwo. Bez przerysowań i karykatury, z wdziękiem wykonują powierzone im zadania. Są sprawni i zróżnicowani, zostali trafnie obsadzeni w tych charakterystycznych rolach.

A Izadora Weiss po raz drugi sięga po komedię wielkiego stradfordczyka, "Snem nocy letniej" debiutowała jako choreograf w 1996 r. w poznańskim Teatrze Wielkim. Teraz, po udanej inscenizacji "Romea i Julii" z roku 2009 z BTT, choreografka wzięła na warsztat "Sen nocy letniej".

Komedia ta wielokrotnie była inscenizowana na scenach europejskich, do najbardziej znanych należy układ choreograficzny Johna Neumeiera zrealizowany w 1977 r. dla Baletu Hamburskiego. Później znalazł się w repertuarze m.in. Teatru Bolszoj w Moskwie, w Operze Wiedeńskiej czy na scenie Palais Garnier w Paryżu. Ubiegłej wiosny swoją opowieść o miłości, zazdrości i zdradzie przeniósł sam Neumeier na deski Teatru Wielkiego w Warszawie. Niestarzejącej się choreografii, stale aktualnej w warstwie fabularnej, towarzyszyła zawsze muzyka Felixa Mendelssohna-Bartholdy'ego, Györgya Ligetiego i dźwięki ludowych katarynek.

Tym razem, u Izadory Weiss, wszystkie trzy splecione z sobą światy tańczą w rytm muzyki Gorana Bregovicia. Początkowo choreografka zamierzała wykorzystać trąbki bałkańskiego kompozytora tylko dla zilustrowania sekwencji rzemieślniczej, ale, jak przed premierą tłumaczyła swoją decyzję, uznała, że całość ułoży do jego muzyki. I dobrze, bo bogactwo i różnorodność kompozycji Bregovicia pozwalają na ciekawe zilustrowanie wszystkich warstw znaczeniowych. Zarówno tradycyjna cześć "królewska", u Weiss najzupełniej współczesna, jak i świat leśnych elfów, wreszcie "ekipa rzemieślnicza" dobrze odnajdują się w bałkańskich brzmieniach.

Spiritus movens całego zamieszania, czyli Puka, ze swoim tajemniczym eliksirem tańczy Sayaka Haruna, ani na moment nie wypadająca z magicznej roli. Prezentująca warsztat aktorski i coraz lepszą technikę. Ten leśny duszek wprowadza zamęt i liczne komplikacje między bohaterami, czuwa zza parawanu nad rozwijającą się akcją, miesza w losach bohaterów z dowcipem i elegancją, ale chwilami pojawia się też na pierwszym planie.

Bohaterów ma "Sen nocy letniej" co najmniej kilku, i ich historie nie tłumaczą się w spektaklu Weiss zbyt jasno. Podejrzewam, chyba nie bez racji, że widzowie, którzy przyszli na spektakl nieobeznani z losami poszczególnych postaci, mogą "zgubić się" w ich rozeznaniu. Może dlatego w programie zamieszczone zostało streszczenie fabuły, pretensjonalnie nazwanej "synopsis", jednak widzowie nie czytają go na ogół przed spektaklem.

Osobiście posłużenie się tą "ściągą" nie było mi potrzebne, tekst znam dobrze, i zgodnie z sugestią profesora Jerzego Limona wolałam w spektaklu szukać tego, co "mi w duszy gra". I próbować odnaleźć to, co dzieje się tu i teraz, w oparciu o własne wyobrażenie choreografa i tancerzy.

Spektakl skonstruowany jest wyraziście, w pełnej koncentracji, bawią i cieszą widza szczególnie sceny zespołowe, pokazując różnorodność spojrzeń na uczucia, na relacje między bohaterami. Nie jest, niestety, pozbawiony pewnych słabości, zwłaszcza w wątku współczesnym. Do mniej udanych należą pierwsze duety, odtwórcze w porównaniu z poprzednimi choreografiami Weiss, chwilami nużące. Ale i tu są ciekawsze propozycje - podobały mi się szczególnie panie - Amelia Forrest w roli Hipolity, Hermia Franciszki Kierc, Tytania Beaty Gizy. Filip Michalak nie ma wielkiego pola do popisu jako Demetriusz, widziałabym go chętniej w roli "pierwszego rzemieślnika".

Ale z pojawieniem się elfów, Puka i całego magicznego sztafażu spektakl nabiera tempa, koloru i budzi większe zainteresowanie. Absolutnym hitem jest powierzenie przygotowania kostiumów Gosi Baczyńskiej. Nareszcie za jej sprawą panowie prezentują się elegancko, tancerki są pięknie ubrane, kostiumy nie deformują ich figur, wręcz przeciwnie - podkreślają walory postaci.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego