Płynniej, sprawniej z wizją

- Chcemy, by zamek stał się prawdziwą atrakcją turystyczną, by była w nim ciekawa trasa zwiedzania i wiele atrakcji na wszystkich piętrach. Pomyśleliśmy, że w 2013 roku, gdy trwa inwestycja w Operze, można będzie rozpocząć równolegle kolejną - w skrzydle północnym zamku - mówi Jacek Jekiel, dyrektor Wydziału Kultury w Urzędzie Marszałkowskim w Szczecinie.

«PRZEJĄŁ pan wydział w trudnym momencie: po ponadrocznym wakacie na stanowisku dyrektora, w trakcie trwających i planowanych inwestycji.

- Tak, wiele z nich już prowadzimy, wiele - jeszcze przed nami. Jest kilka obszarów, które musimy usprawnić z punktu widzenia realizacyjnego. Jednym z nich są inwestycje, ale o nich za moment. Również sprawy, z pozoru drobniejsze, bieżące, także można robić lepiej, efektywniej. Wykorzystywanie doświadczeń zarządczych do kierowania kulturą i instytucjami bardzo się przydaje. Staram się, by decyzje związane z finansami, czy z podejmowaniem ważnych decyzji przez zarząd województwa odbywały się w sposób płynny, sprawny i bezproblemowy.

Mówi pan publicznie, że inwestowanie w kulturę się opłaca. Z drugiej strony, słychać głosy, iż miasto nam się zwija, rośnie bezrobocie, kryzys gospodarczy nie odpuszcza i przekazywanie wielomilionowych dotacji na remonty i rozbudowy instytucji to marnotrawienie publicznych pieniędzy.

- Żyjemy w wolnym kraju, każdy ma prawo mówić to, co chce. Realizujemy dalekosiężne inwestycje. Decyzje o takich projektach są zawsze najtrudniejsze do podjęcia, potrzeba do nich, moim zdaniem, prawdziwych wizjonerów. Opór społeczny jest naturalny, ponieważ ta kołdra jest nazbyt krótka, zawsze gdzieś wystają zimne stopy, czy kawałek łokcia, i zawsze znajdą się argumenty, iż tę czy inną część społecznego ciała należy przykryć. Niemniej jednak, stoimy przed historycznym wyzwaniem i dobrze, że je podjęto. Oczywiście, należy do inwestycji wprzęgać ekonomiczną gospodarność, by nie doprowadzać do sytuacji znanych z innych miast gdzie wybudowano ogromne obiekty, niebędące w stanie się same utrzymać - jak choćby stadiony piłkarskie na mistrzostwa Europy. W przypadku projektowania infrastruktury kulturalnej, trzeba mieć na uwadze możliwość jej jak najszerszego wykorzystania. Pewnych kosztów nie da się uniknąć z prostych przyczyn: łatwiej się np. buduje dom od fundamentów niż remontuje zabytkowy obiekt, taki jak Opera na Zamku.

Skoro wywołał pan operę, to zostańmy przy niej chwilę. W przypadku tej instytucji, wydajemy nie tylko pieniądze na remont prowadzony w zamku - 7 milionów złotych kosztował przepuszczający uliczny hałas namiot przy ulicy Energetyków. Nie lepiej było postawić nowy obiekt, a zamek oddać Zamkowi?

- Tyle opinii na ten temat, ilu obserwatorów. Każdy ma odmienne zdanie i zapewne każdy ma po trosze rację. Trzeba jednak było cenić siły na zamiary i podjąć decyzję, którą udźwignie budżet województwa. Ten obiekt tymczasowy aż tak zły nie jest - zwróćmy uwagę, że to w tej chwili największa widownia w Szczecinie. Niedawno odbył się tam np. koncert Imany, na który więcej było chętnych, niż miejsc. Gdybyśmy zatem mieli salę na 2-3 tysiące osób, to pewnie też nie byłoby problemów, by ją zapełniać. Był taki pomysł, aby zbudować miejsce wspólne dla filharmonii i opery, ale zdecydowano inaczej. W Urzędzie Marszałkowskim uznano wówczas, iż sensowniejsze od szukania miejsca pod nowy budynek, będzie wykorzystanie przestrzeni, która już jest, w Zamku Książąt Pomorskich oraz dostosowanie jej do współczesnych wymagań technicznych i architektonicznych. I to właśnie robimy, za stosunkowo nieduże pieniądze. A wracając do hałasu z ulicy w hali opery, to podczas premiery "Eugeniusza Oniegina" raz słyszałem tramwaj i raz karetkę. Mimo to wrażenia były niezapomniane.

Remont opery niesie ze sobą sporo perturbacji. Wiemy o problemach na linii dyrekcja - architekci, wiemy o ryzyku utraty dofinansowania unijnego, ale trochę już zapomnieliśmy o tym, że przez przebudowę, Zamek stracił swoją najlepszą galerię.

- Zamek w ogóle jest czymś, co można nazwać "kulturą w przebudowie". Istnieje takie zdjęcie z 1945 roku, na którym widać ruiny, bez tynku. Po wojnie, odbudowano go pod nadzorem prof. Latoura, według wizji, nawiązującej do renesansowego charakteru. W środku jednak, budowla bardziej przypominała biuro niż zabytek. Wszyscy mieli świadomość, że jest z tym zamkiem coś nie tak, że nadmiar instytucji w nim funkcjonujących zabija jego wartość historyczną. Chcemy, by zamek stał się prawdziwą atrakcją turystyczną, by była w nim ciekawa trasa zwiedzania i wiele atrakcji na wszystkich piętrach. Pomyśleliśmy, że w 2013 roku, gdy trwa inwestycja w operze, można będzie rozpocząć równolegle kolejną - w skrzydle północnym zamku. Cieszę się ze zgody sejmiku na zwiększenie dotacji na ten remont Te 25 milionów pozwoli przywrócić w pełni renesansowy blask temu miejscu. Pojawią się też nowości: winda w wieży, taras, pozwalający na podziwianie rozlewiska Odry, bajeczna malatura w sali Bogusława. Mamy nadzieję, iż to sprawi, że zamek zacznie tętnić życiem turystycznym.

Zamek jako turystyczna atrakcja to ciekawa wizja, ale ten największy w mieście konglomerat kulturalny, obecnie jest dość martwy, źle promowany, z teatrami, które wkrótce zaczną grać w kinie.

- Już niedtugo uruchomione zostaną dziedzińce, na których odbywać się będą koncerty. Jeśli widzimy, że bilety na nie rozchodzą się jak świeże bułeczki, to znaczy iż jest na nie zapotrzebowanie i nie trzeba się bać remontów. Zamek organizuje wiele imprez, ich poziom jest, oczywiście, bardzo zróżnicowany, ale przecież ma on służyć różnym ludziom, różnym gustom. Wystawy, spotkania autorskie, koncerty - już w tym roku było ich kilkanaście. Ta instytucja realizuje także ciekawy projekt związany z Mapą Lubinusa, powstanie wydawnictwo, nowoczesna sala muzealna. Mamy świadomość niedoskonałości, ale nie można mieć wszystkiego od razu. Wspomniała pani o kinie-bywanie w "Zamku" to dla mnie duża przyjemność. Przychodzę tam na kolaudacje filmów, dotowanych przez Zachodniopomorski Fundusz Pomerania. To dobrze, że mamy taką strukturę, która pozwala na promowanie naszego regionu poprzez film.

Może zatem trzeba pomyśleć o zwiększeniu dla niej dofinansowania?

- Nie ukrywam, że bardzo mi na tym zależy Nie jest to łatwe, bo - jak już mówiliśmy, czasy nie są łatwe, ale chodzi przecież o pewien wizerunek regionu. Myślę, by poprosić o pomoc w tej sprawię samorządy większych miast województwa - Świnoujścia, Kołobrzegu i Stargardu.

Przejdźmy do pomysłu, który od lat czeka na realizację: kiedy w portowym mieście doczekamy się muzeum morskiego?

- To bardzo trudny problem. Zarząd województwa jest zdeterminowany, by tę inwestycję przeprowadzić. Według nowych zatożeń Unii Europejskiej, planowanych na lata 2014-2020, w budżecie nie ma środków wprost przeznaczonych na kulturę. Musimy zatem oprzeć się na kreatywnych działaniach w sferze nauki, tworzenia centrów nauki, do których można wejść, dotknąć, nacisnąć i doświadczyć. Właśnie w tym kierunku chcemy poprowadzić nowe muzeum: połączenia innowacyjnej roli nauki i morskości. Muzea się teraz bardzo zmieniają, a my budujemy przecież także Centrum Dialogu Przełomy i też musimy myśleć o takich ekspozycjach, które nie zanudzą zwiedzających, ale wywołają u nich żywe emocje.

Żywe emocje i dyskusje wywołuje najodważniejsza architektonicznie inwestycja kulturalna, czyli rozbudowa Teatru Polskiego. Co najmniej 60 milionów złotych, wkopywanie się w skarpę nad Odrą i sześć scen, a wszystko dla instytucji budzącej wiele artystycznych wątpliwości. Warto?

-Ta przebudowa ma kilka projektów. Analizujemy wszystkie te rozwiązania, by wybrać najbardziej optymalne. Mamy świadomość, że z chwilą, gdy ten remont się skończy, Szczecin będzie już innym miastem, z halą widowiskowo-sportową, filharmonią, nową operą, być może miasto zdecyduje się na budowę nowego teatru. Trzeba będzie pomyśleć, jak te wszystkie sale wypełnić. Teatr Polski jest najbardziej zapełnioną instytucją kultury w mieście, więc się nie obawiam o to, że widzów nagle tam zabraknie. Nie ma tam natomiast komfortu miejsca, nie ma najnowszych rozwiązań architektonicznych. Myślenie, by było tam więcej sal jest słuszne, ale cata reszta wymaga jeszcze uzgodnień. Nie możemy stworzyć martwej przestrzeni, lecz coś, co będzie miejscem spotkań różnych gałęzi sztuk czy organizacji pozarządowych.

Dziękuję za rozmowę.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego