powiększwersja do drukupoleć znajomemu

O starości z komediową nutką

"Romantycy" w reż. Grzegorza Chrapkiewicza w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Pisze Kama Pawlicka w serwisie Teatr dla Was.

Starość i samotność to dwie nieodłączne siostry. Na końcu ich symbiotycznego pożycia dołącza do nich trzecia - śmierć. Napisano o nich tomy, nakręcono dziesiątki filmów, teatry na całym świecie włączają do repertuaru sztuki, których bohaterami są niemłodzi już ludzie. Schorowani, smutni, czekający tylko na śmierć. Izraelski dramatopisarz Hanoch Levin pokusił się o dodanie do swojej opowieści o starości nutki komediowej, humoru, żartu z tego, co nieuniknione.

Troje bohaterów niespodziewanie spotyka się w domu Pogorelki. Wszystkim stuknęła już siedemdziesiątka, każdy z nich narzeka na starcze dolegliwości. Wszyscy są samotni, tęsknią za miłością i ciepłem. Przed laty byli sobie bliscy, tworzyli mniej lub bardziej udane związki. Dziś każdy z nich jest sam. Po latach obaj mężczyźni postanowili odwiedzić starą znajomą, pogaworzyć o przeszłości, chorobach, śmierci. A nuż uda im się zacumować u niej na dłużej, jeszcze przez chwilę doświadczyć ciepła i troski? Niezapowiedziana wizyta Chajczika i Bonbonela burzy pozorny spokój pani domu, ale też jest okazją do oderwania się od codzienności i powrotem do wspomnień o czasach, które były pełniejsze i żywsze niż teraźniejszość.

Izraelski dramaturg zgrabnie połączył elementy nostalgiczne, a nawet tragiczne z groteską, ironią, naśmiewaniem się z uciążliwej zgagi, prostaty czy niewydolności serca. Smutek, samotność i zwątpienie ukrył pod salwami śmiechu. Trojkę starych ludzi zamienił na chwilę w dzieci, które skaczą po łóżku, cieszą się z prezentów, przekomarzają.

Świetnie w tę atmosferę tragifarsy wpisali się aktorzy: Małgorzata Niemirska, Władysław Kowalski i Zdzisław Wardejn. Wszyscy stworzyli przejmujące, głębokie role, pełne znaków zapytania.

Wielka w tym zasługa reżysera Grzegorza Chrapkiewicza, który postawił na oszczędność gestów, a skupił się na dramaturgii słowa. Tym mocniej wybrzmiewają wszystkie próby bohaterów zbliżenia się do siebie, zapomnienia o starości, chorobach, samotności.

Jedynym elementem scenografii jest szerokie łóżko, na którym Pogorelka, Chajczik i Bonbonel wiodą rozmowy, przysypiają, okazują sobie dowody miłości.

Ciekawym rozwiązaniem jest ściana, która przesunięta w pewnym momencie spektaklu poszerza scenę o widok z okna sypialni Pogorelki. Smutne, bezlistne drzewo wyciąga swe konary w noc. Tak jak bohaterowie dramatu Levina jest już stare i zmęczone życiem. Może jednak uda mu się jeszcze raz wypuścić kilka nowych listków?