W wydanym właśnie trzecim tomie dzienników Józefa Barana znalazłem zdanko: "Tak się złożyło, że to jednakja skończyłem 65 lat, a nie 65 lat skończyło mnie...". Poruszyła mnie ta Józkowa chełpliwość nieprzypadkowo - właśnie mijały urodziny Jadwigi Romańskiej - i to o całe 20 lat poważniejsze. A 85. urodziny to już jakiś wynik; zwłaszcza po życiu tak aktywnym i twórczym, pełnym artystycznych spełnień, ale i osobistych cierpień - pisze Wcław Krupiński w Dzienniku Polskim.
"Tak to potoczyło się moje życie - życie wspaniale, okrutne i bezlitosne... Między piekłem a niebem" - to wyznanie otwiera książkę "Moje woperowstąpienie", wywiad-rzekę, będący efektem naszych rozmów, jakie z woli Maestry miałem możliwość, czyż muszę dodawać, że i zaszczyt, z nią prowadzić. Jest i inne zwierzenie: "...na pewno mogę powiedzieć, że jestem człowiekiem spełnionym. I artystą spełnionym. (...) Tak, życiu w sztuce zawdzięczam jakże wiele. Nigdy nie byłam fałszywie skromna, zatem i teraz powiem: tak, wiem, ile osiągnęłam, jak wysoko udało mi sig wejść. Wiem, co zrobiłam przez te wszystkie lata pracy artystycznej; znam smak znakomitych pochwalnych recenzji, zbieranych w wielu krajach. I brzmienie zachwytu zwykłych, kochających muzykę, ludzi. Mówiących o ciarkach idących po plecach. O mrówkach. Nieraz sobie myślałam, że ten element można by dołączyć do definicji talentu... Że on objawia się na plecach słuchacza". Tyle