powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Nasz teatr ogromny i nieco mniejszy

My, studiujący w latach sześćdziesiątych mieliśmy szczęście: trafiliśmy na świetny czas krakowskiego teatru, teatru w którym mieściło się wszystko: od werystycznego w scenografiach, pielęgnującego wielką literaturę sceny Teatru im. Słowackiego, po Cricot 2. A obok działał, miewał własne siedziby i publiczność teatr studencki. Czyli nasz - pisze Jolanta Antecka w Dzienniku Polskim.

Aby przeczytać dalszą część artykułu musisz się zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze konta na platformie e-teatr
zapraszamy do BEZPŁATNEJ rejestracji ».