powiększwersja do drukupoleć znajomemu

ŚWIATOWY DZIEŃ LALKARSTWA - ORĘDZIE

Międzynarodowe Stowarzyszenie Lalkarzy UNIMA z radością prezentuje Przesłanie z okazji Światowego Dnia Teatru Lalek 2013. W tym roku poprosiliśmy o tę uroczystą wypowiedź sławnego włoskiego muzyka, Maestra Roberta De Simóne, który jest także autorem książek, reżyserem i wybitnym znawcą tradycyjnego neapolitańskiego teatru guaratelle oraz postaci Pulcinelli.

Wprowadzenie

Nasz wybór to pokłosie wizyty w Rzymie i Neapolu, dokąd wybraliśmy się razem z Dadi Pudumjee na zaproszenie włoskiej sekcji UNIMY. Podczas owej wizyty trafiliśmy także do miasteczka Acerra, miejsca narodzin Pulcinelli, gdzie uhonorowano nas tytułem Ambasadorów Museo di Pulchinella. Za to niezwykłe wyróżnienie, będące dla nas prawdziwym zaszczytem, składamy serdeczne podziękowania dyrektorowi i pracownikom tego prestiżowego muzeum.

Wszyscy doskonale wiemy, jak ogromy wpływ na świat teatru lalek miała postać Pulcinelli, w tym również stopniowa ewolucja jego wyglądu, przybierającego różne formy zależnie od kraju i kultury. Przesłanie Maestra De Simóne, docierające do samego serca jego własnej neapolitańskiej tradycji, pozwoli nam przyjrzeć się temu zjawisku znacznie bliżej, a także zrozumieć, jak ważną rolę w twórczości każdego mistrza sztuki lalkarskiej odgrywa rytm i muzyka.

Sztuka, którą uprawiamy, jest wyjątkowa i wciąż się rozwija. Zatem uczcijmy ją 21 marca 2013 roku! Musimy jednak pamiętać przy tym, że niektóre tradycyjne formy lalkarskie są zagrożone wyginięciem, dlatego wymagają wzmożonej ochrony. I tu za przykład godny naśladowania powinniśmy wziąć właśnie Neapol, gdzie przekazywanie tradycji pomiędzy mistrzami i adeptami sztuki lalkarskiej przebiega w ożywczej atmosferze wzajemnego szacunku i inspiracji już od ponad 500 lat.

Jacques Trudeau

Sekretarz Generalny UNIMA

***

Roberto de Simóne

Przesłanie z okazji Światowego Dnia Lalkarstwa

21 marca 2013

Moje pierwsze spotkanie z Pulcinellą spowija mgła chłopięcych wspomnień. Myśląc o nim, wracam pamięcią do wczesnych lat mojego dzieciństwa, do czasów, gdy każde neapolitańskie dziecko dobrze znało postać Pulcinelli. Można go było spotkać w pełnych cudów koszach obnośnych handlarzy zabawkami, na straganach podczas Jarmarku Świętego Józefa, jarmarku z okazji Święta Trzech Króli czy na Festynie Piedgirotta, gdzie prezentowano tradycyjne zabawki niewielkich rozmiarów. Spośród rozmaitych kukiełek i pacynek najbardziej wyróżniał się właśnie Pulcinella: ustawiony na miniaturowym wózeczku popychanym za pomocą patyka, mechanicznie klaskał dłońmi, do których przymocowane były blaszane talerze. Oprócz figurki Pulcinelli ogromną popularnością cieszyła się także inna zabawka: mały czerwony rożek z tektury, do wnętrza którego wkładało się dziecięcą trąbkę wyposażoną w pivettę (rodzaj gwizdka), by móc na niej zagrać tradycyjną tarantelę. Można też było pobawić się stożkiem w inny sposób: jeśli do środka włożyło się drucik, dziecko mogło delikatnie za niego pociągnąć, a wtedy maleńka figurka Pulcinelli, którego biała koszula przyklejona była do okrągłej podstawy stożka, figlarnie podskakiwała w dół i w górę. Owa zabawa o wyraźnie erotycznym podtekście nadawała naszemu bohaterowi falliczny charakter, co zresztą często podkreślano w tradycyjnych przedstawieniach z jego udziałem.

Pulcinella występował również w wielu wyssanych z palca opowiastkach, baśniach i dziecięcych rymowankach - krótko mówiąc, należał do sfery imaginacji, do nierealnej materii tradycji. Dzięki temu mieliśmy możliwość pełniejszego zrozumienia tej postaci: najpierw odkrywaliśmy jej zewnętrzne, pierwotne znaczenie, by potem, krok po kroku, docierać do głębszych, bardziej tajemniczych i symbolicznych treści, jakie niosła ona ze sobą.

Do popularyzacji sztuki ulicznej z udziałem Pulcinelli przyczynił się w ogromnej mierze wędrowny teatr lalkowy Guaratelle, w którym dziwaczne pacynki, jak choćby Teresina (ukochana Pulcinelli), Pies, Śmierć, Kat i inni, odgrywały swoje historie na Piazza del Gesu, San Domenico Maggiore i Porta Capuana, wyczarowując przed naszymi dziecięcymi oczyma świat, na który patrzyliśmy z rozdziawionymi buziami i niecierpliwym wyczekiwaniem na znane słowa Pulcinelli - swoiste Credo tej naszej onirycznej Biblii:

Pué pué pué pué pué

Puere pué pué

Wyjrzyj Tereso,

Wyjrzyj przez balkon,

Bo chcę, żebyś usłyszała

Tę piękną melodię.

Pragnę podkreślić tu jeszcze fakt, iż nawet w tradycyjnym repertuarze Guaratelle spotykamy postaci i sceny powiązane z tradycją żydowską, hiszpańską, tradycją teatru rzymskiego i greckiego. Terminu guaratella używano w miejscowym dialekcie zamiast określenia bagatella (czyli błahostka), pochodzącego od słowa bagatto, które ma swój źródłosłów w Kabale i oznacza jedną z głównych kart atutowych tarota - maga czy też szarlatana, służących często jako medium, poprzez które opowiada się historie w teatrze Guaratella.

Na zakończenie chciałbym Państwu przekazać wzruszające wyznanie zmarłego przedwcześnie ostatniego neapolitańskiego guaratello, starego tradycyjnego lalkarza, niejakiego Nunzio Zampelli, bowiem artysta ów nosił głęboko w sobie, we wszystkich chromosomach swojego DNA, pradawną sztukę Pulcinellowskiej komedii dell'arte. Kiedy spytałem go, jak ważne jest dla aktora lalkowego użycie pivetty, udzielił mi takiej oto odpowiedzi:

"To element kluczowy. Sztuka lalkarska nie należy do łatwych: samo animowanie wcale nie musi być trudne, za to mimetyzm jest prawdziwym wyzwaniem. Naśladowanie rzeczywistości ma charakter muzyczny. Ruch to muzyka. Najtrudniejsza dla aktora jest zmiana naturalnego głosu na sztuczny, co czyni właśnie za pomocą pivetty. Lalkarz musi umieć naśladować wszystkie głosy: Pulcinelli, Kobiety, Karabiniera, Mnicha, Psa, a nawet Śmierci. I niezależnie od tego, jak idiotyczne rzeczy wygaduje i jaką błazenadę urządza na scenie podczas spektaklu, wszystko to musi mieć odpowiedni rytm. Słowa są muzyką, ruch jest rytmem. W tym właśnie tkwi prawdziwa siła guaratelle" (21 czerwca 1975).

Postać Pulcinelli, stworzona w latach dwudziestych siedemnastego wieku w Italii, zainspirowała innych europejskich twórców, dzięki czemu na deskach teatrów ulicznych różnych krajów pojawiło się około dziesięciu podobnych bohaterów, dobrze znanych szerokiej publiczności. Misją tej małej lalki było nie tylko zapewnianie ludziom rozrywki, lecz również podarowanie im przestrzeni wolności.

Życzę wszystkim artystom-lalkarzom, na pięciu kontynentach naszego globu, wspaniałego Światowego Dnia Teatru Lalek!

**

Roberto De Simóne - włoski kompozytor, reżyser teatralny i muzykolog, zajmujący się również antropologią, której poświęcił pracę zatytułowaną Fiabe campane (1993). W latach 1967-1974 lat współpracował ściśle jako muzyk i reżyser z grupą młodych twórców zrzeszonych w NCCP - Nuova Campagnia di Canto Popolare, stawiających sobie za cel odzyskanie i ponowne odkrycie tradycji ludowej muzyki i teatru. W latach 1981-1987 pełnił funkcję dyrektora artystycznego neapolitańskiego Teatro San Carlo, gdzie wyreżyserował wiele oper. W 1998 roku został członkiem Akademii Muzycznej Św. Cecylii w Rzymie. Otrzymał także Order Sztuki i Literatury od prezydenta Republiki Francuskiej. W 2003 roku zdobył nagrodę Roberto Sanseverino.

(nota biograficzna zaczerpnięta z włoskiej encyklopedii treccani.it).