Logo
5.09.2005 Wersja do druku

Komu teraz będziemy kibicować

Na scenę po kilku miesiącach powróciły "Narty Ojca Świętego" Jerzego Pilcha. Tę sztukę ogląda się dzisiaj inaczej niż pół roku temu. Niektóre żarty brzmią bardziej grubiańsko, śmiech z naszych przywar jest nadal gorzki, a najważniejsze pytanie, czy obecność Jana Pawła II wpłynęła na nasze indywidualne życie, pozostaje aktualne - pisze Ewa K. Czaczkowska w Rzeczpospolitej.

Dlatego dobrze się stało, że w nowym sezonie Teatr Narodowy wznowił sztukę "Narty Ojca Świętego" [na zdjęciu] według dramatu Jerzego Pilcha, która zeszła z afisza po śmierci Jana Pawła II. Kiedy rok temu Pilch pisał o nocy cudów w GranatowychGórach, nie mógł nawet przypuszczać, że niebawem wszyscy przeżyjemy nie jedną noc, ale dni cudów, jakie towarzyszyły umieraniu i żałobie po śmierci Jana Pawła II. U Pilcha oczekiwanie na przyjazd Ojca Świętego przyniosło konkretne zmiany w życiu mieszkańców prowincjonalnego miasteczka, które stało się obrazem całej Polski: ktoś przestał pić, inny zdradzać żonę, skąpy stał się hojny, obibok zaczął pracować, ktoś pogodził się z życiem tu i teraz... Wydaje się, że nazbyt to piękne, by mogło być prawdziwe. A jednak w tych kwietniowych dniach coś się z nami i w nas stało. By się przekonać, na ile powszechnie, głęboko i trwale - potrzeba czasu. Dlatego inaczej słucha się dzisiaj pytania

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Komu teraz będziemy kibicować

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita nr 207

Autor:

Ewa K. Czaczkowska

Data:

05.09.2005

Realizacje repertuarowe