Kolejny taneczny krok w górę

"Out" i "Cool Fire" w choreogr. Izadory Weiss Bałtyckiego Teatru Tańca w Operze Bałtyckiej w Gdańsku. Pisze Jarosław Zalesiński w Polsce Dzienniku Bałtyckim.

«Pierwsza część baletowego wieczoru w Operze Bałtyckiej, który premierowo pokazano w minioną sobotę, to przerobiony - twórczo - spektakl "Out" [na zdjęciu] Izadory Weiss z 2010 roku. Część druga, tańczona po przerwie, to nowa produkcja Bałtyckiego Teatru Tańca, "Cool Fire", w którym za libretto i choreografię również jednoosobowo odpowiada Izadora Weiss. Przez pierwszych kilkanaście minut "Cool Fire" miałem jej to za złe. Parokrotnie już okazywało się na scenie Opery Bałtyckiej, że gdzie jednego wieczoru dwóch choreografów "kłóci się" swoimi pomysłami, tam widz korzysta. Widowiska, w których pierwsza część realizowana była przez jednego twórcę, a kolejna przez drugiego, działały bardzo ożywczo. Tak też było z ostatnią premierą, "Windows/No More Play/Six Dances", opartą na choreografii Izadory Weiss i Jiriego Kyliana, najdojrzalszą, jak mi się zdaje, realizacją Bałtyckiego Teatru Tańca.

Ledwo jednak na "Cool Fire" zdążyłem się najeżyć, że oglądam znów to samo - ten sam choreograficzny język, ten sam muzyczny klimat i te same ilustracyjnie podawane tezy, Izadora Weiss kompletnie zaskoczyła mnie i zbiła z pantałyku nagłym przeistoczeniem swojego najnowszego przedstawienia. Radosny, wręcz ekstatyczny finał "Cool Fire", choć nie tak znakomity jak obrazy w "Windows" i "Six Dances", to jedna z najlepszych scen ze wszystkich tanecznych widowisk Opery Bałtyckiej i przy okazji dowód, że Izadora Weiss potrafi przełamywać własne twórcze szablony. Jest artystką w rozwoju i ruchu. I ten rozwój i ruch narzuca też swojemu zespołowi.

To, że BTT zrobił kolejny krok, widać było także w skróconym do jednej części spektaklu "Out". Duet Franciszki Kierc i Michała Łabusia, podstawowych solistów BTT, sam w sobie zamienił się niemal w osobny spektakl, pięknie oddane w wielu detalach opowiadanie o spotkaniu narcystycznej męskości i daremnie szukającego u niego zrozumienia kobiecego pierwiastka. Skompresowanie spektaklu do jednej tylko części dało też Izadorze Weiss możliwość mocniejszego wybicia głównej myśli przedstawienia. Co prawda zdarzały się w nim momenty jakby puste czy mało czytelne, ale zasadniczo rzecz jest o jednym - o śmierci. To ona przecina każdą naszą ludzką grę, ona jest końcem wszystkiego w efektownej (czy nie za bardzo...) finałowej scenie. Urywkowa struktura całego przedstawienia wyrażała tę dotkliwą myśl równie mocno, jak efektownie osypujące się z góry w ostatnim obrazie spektaklu czarne pióra.

"Out" pokazuje także, że dojrzewają w BTT nie tylko wiodący soliści, ale i zespół. Nigdy zresztą w teatrze Izadory Weiss ten podział nie był ostry, nie ma w nim corpes de ballet oraz solistów i primabalerin. Dzisiaj ta jedność jest jeszcze widoczniejsza. Pewnie, synchronizacja zawsze mogłaby być doskonalsza, ale w drugim i trzecim szeregu pojawiają się tancerze zapowiadający się jako ciekawe osobowości. Tak sobie pomyślałem, oglądając w "Out" Sayakę Harunę, która do BTT dokooptowała we wrześniu ubiegłego roku. "Ciekawe, kiedy zobaczę ją w solowej partii" - pomyślałem. No i proszę, zobaczyłem ją już po przerwie, w bardzo udanej roli w "Cool Fire".

Najnowszy spektakl Izadory Weiss oparty jest na równie prostym przeciwstawieniu, jakie zostało zapisane w jego tytule. Początek pokazuje nam dwa kulturowe światy, tak od siebie różne, jak muzyka grana przez Nigela Kennedy'ego i przez Jimiego Hendrixa czy jak miękki gest i ruch Haruny i kanciasty, ostry gest i ruch innych tancerzy. Dwa światy, dwie kultury, nie do pogodzenia, jak ogień i woda. Ostre opozycje i proste tezy to język Izadory Weiss. Ale przemiana, także choreograficzna, jaka się nagle w tym świecie dokonuje i która brata wszystkich i wszystko ze sobą, jest naprawdę zaskakująca.

Po spektaklu odbyła się mała celebracja - marszałek Mirosław Struk wręczył Izadorze Weiss przyznany jej przez ministra kultury medal Gloria Artis. To dowód na to, że z zewnątrz widać to, co wypadałoby dostrzec też w Gdańsku: jakim ciekawym i wciąż jednak zaskakującym zjawiskiem jest Bałtycki Teatr Tańca.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego