powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Białystok. Kilkunastominutowa owacja dla "Korczaka"

Sobotni wieczór (29.09) w Operze i Filharmonii Podlaskiej - Europejskim Centrum Sztuki w Białymstoku upłynął pod znakiem musicalu "Korczak" i dwóch przedstawień premierowych z dwiema różnymi obsadami z Damianem Aleksandrem (premiera o godzinie 15) i Tomaszem Steciukiem (godz. 19) w rolach głównych.

Napisać, że to był wielki sukces - byłoby niedomówieniem. Białostocka publiczność premierę tego dzieła przyjęła owacyjnie i zgotowała artystom kilkunastominutową owację na stojąco.

Zresztą wzruszenia nie krył też i Chris Williams, kompozytor musicalu "Korczak", który na premierze był gościem Opery.

- Oglądać swoje dzieło w doskonałej interpretacji reżysera Skolmowskiego i w tak znakomitym wykonaniu to wyjątkowe przeżycie - nie krył wzruszenia Chris Williams. - To wielkie przeżycie i bardzo wszystkim: artystom, realizatorom dziękuję. Nigdy nie miałem możliwości wystawienia tego musicalu na tak dużej i nowoczesnej scenie. Wykorzystanie techniki sprawiło, że to, co przed laty stworzyliśmy z Nickiem Stimsonem (autor libretta) jakby narodziło się na nowo. To więcej niż mogłem zamarzyć.

Reżyser musicalu Roberto Skolmowski zaprasza nas na opartą na faktach muzyczną opowieść o Januszu Korczaku - lekarzu, pedagogu, działaczu społecznym, który przed wybuchem II Wojny Światowej prowadził w Warszawie kilka sierocińców. W czasie okupacji niemieckiej został on przeniesiony wraz ze swoimi podopiecznymi do getta warszawskiego, a następnie, w sierpniu 1942 roku - mimo umożliwianych mu wielokrotnie ucieczek - wywieziony wraz z dziećmi do obozu Zagłady w Treblince.

Powszechnie znana historia heroicznej śmierci Korczaka i jego podopiecznych zyskuje na scenie całkowicie nowy wymiar. To właśnie dzięki pełnej ekspresji musicalowej konwencji możemy przyjrzeć się z bliska Januszowi Korczakowi, posłuchać opowiadanych przez niego historii, wniknąć w świat jego pragnień, marzeń i lęków. Poznajemy historię jego podopiecznych: przyjaźni Izaka i Buly, jako dzieci nierozłącznych, których bezpowrotnie rozdzieliła wojna, czy wreszcie wzruszającą historię wielkiej miłości katolika Marka i Żydówki Gołdy. Wspaniała i poruszająca muzyka Chrisa Williamsa sprawia, że przedstawione na scenie historie nabierają życia, a bohaterowie stają się nam bliscy.