Japonia i Kuba. Taneczna randka w ciemno na gdańskim festiwalu

- Tancerz powinien budzić emocje ludzi, wkładać w każdy ruch całą swoją energię. Musimy korzystać ze swojego ciała, z tego kim jesteśmy, jacy jesteśmy i gdzie się znajdujemy. - mówi Guillermo Horta Betancourt, gość Gdańskiego Festiwalu Tańca.

«Nie znali się, nigdy wcześniej się nie widzieli. Mami Shimazaki i Guillermo Horta Betancourt wykonali podczas Gdańskiej Konferencji Tańca, która towarzyszy tegorocznej edycji Gdańskiego Festiwalu Tańca elektryzujący improwizowany dialog taneczny.

Ona pochodzi z Japonii, lecz od 20 lat podróżuje po świecie szukając inspiracji, tańczyła między innymi u Maurice'a Bejarta, Williama Forsythe'a czy Jiriego Kiliana, przez 12 lat była solistką Batsheva Dance Company. Obecnie mieszka w Izraelu. On pochodzi z Kuby, mieszka w Europie, a w swoim tańcu łączy azjatyckie techniki ruchu, gestu i śpiewu. Swoim pokazem udowodnili, że taniec jest uniwersalny, stając się jednocześnie ucieleśnieniem motta tegorocznej edycji Gdańskiego Festiwalu Tańca "Azja i Europa- międzykulturowe dialogi w teatrze i tańcu".

DARIA GÓRKA: Co czujecie po występie i co czuliście podczas tańca?

Mami: Przeżyłam coś wielkiego. To wymagało ogromnej koncentracji. Teraz, gdy emocje opadły, czuję się zmęczona.

Guillermo : Ja nie traktuje tańca jak ćwiczeń fizycznych. Za każdym razem, gdy coś przedstawiam, niczego nie udaję. Tym bardziej, gdy tańczę z osobą nowopoznaną, taką jak Mami. Wnoszę w taniec wszystko to, co mam. Staram się odnaleźć wspólny język ciała. Wypełnić przestrzeń.

Mami: Przed występem mówiłam sobie, że powinnam wsłuchać się w siebie, skupić się na odczytywaniu ruchów partnera. Gdy już tańczyliśmy nie wkładałam żadnego wysiłku, aby znaleźć połączenie z Guillermo. Przychodziło nam to z łatwością.

Guillermo: To prawda, czułem, że jesteśmy bardzo blisko.

Czy było wam trudno tańczyć przed tanecznymi ekspertami, cenionymi w środowiskach, z których pochodzą, w nowym miejscu?

Guillermo: Nie zważam na ludzi, nie obchodzi mnie miejsce. Nie tańczę dla nich, tańczę dla siebie. Widzom taniec raz się podoba, a raz nie. Ja tego nie oceniam. Dla mnie ważne jest to co robię, a robię to, co czuję. Wspaniałe jest to, że poznałem tutaj Mami. Przed tańcem zawsze się koncentruję. Wyobrażam sobie, że jestem ptakiem. Skupiam się na tym co jest tu i teraz. Wznoszę się coraz wyżej i wyżej. Nie zważam na to, czy to jest dobre czy nie. Tu chodzi o spotkanie, o to, że jestem z nią. I o to, w jaki sposób przez taniec dokonuje się synergia ze wszystkimi ludźmi dookoła.

Jak często improwizujecie? Lubicie to? Czy wolicie, gdy wasz występ jest zaplanowany?

Mami: Raz improwizuję, raz przygotowuję się do występu. Oczywiście, aby improwizować trzeba mieć jakieś podstawy. Za mną jest wiele lat treningów i lekcji.

Guillermo: W Indiach są tacy ludzie, którzy nie mają nic, chodzą od domu do domu, proszą o jedzenie, a w zamian oferują jedynie swoją miłość. Gdy improwizuję czuję się trochę jak oni. To mnie wyzwala i jest mi potrzebne.

W tym roku festiwal odbywa się pod hasłem "Azja i Europa". Czym według was różnią się te dwie taneczne kultury?

Mami: Wychowałam się w zachodniej kulturze tańca, a mój ruch jest bardzo azjatycki. Myślę, że taniec jest uniwersalny. Dużo zależy od osobistego podejścia. Ważne jest to, by czerpać wiedzę z różnych kultur. Dzięki podróżom i nauce ciągle zdobywam nowe inspiracje i coraz lepiej rozumiem swoje ciało.

Guillermo: Dla mnie taniec jest jeden. Ona jest z Japonii, ja jestem z Kuby. Potrafimy się porozumieć. Nasze dusze i energia współgrają. Nie wiem czemu ludzie myślą, że powinienem być jakiś inny, orientalny. Ja doceniam wiele kultur i stwarzam z nich własną miksturę. Dla mnie najważniejsze jest by robić to, co się czuje. Jeśli jesteś z Kuby, dobrze. Jeśli jesteś z Japonii czy z Polski, także. Musimy odnaleźć połączenie, wspólny język. Tancerz powinien budzić emocje ludzi, wkładać w każdy ruch całą swoją energię. Według mnie to jest misja artysty. Musimy korzystać ze swojego ciała, z tego kim jesteśmy, jacy jesteśmy i gdzie się znajdujemy.

Co powiecie o Gdańskim Festiwalu Tańca? Guillermo, ty byłeś gościem festiwalu w 2006 roku. Czy zauważasz jakieś zmiany?

Guillermo: Ja kocham Polskę. Jestem z nią związany odkąd byłem dzieckiem. Moja mama pracowała jako kucharka w restauracji polskich Żydów. Pierwszy raz usłyszałem polski język gdy miałem 3 lata. Sam byłem w Polsce ze 20-30 razy. Widzę transformację festiwalu. Wiem, że to dzięki ogromnej pracy Kasi (Katarzyna Pastuszak- kurator GFT- red.) Spotkałem tu wielu tancerzy, których pamiętam sprzed kilku lat, wtedy byli jeszcze dziećmi. Widzę także nowe twarze piętnasto- czy szesnastolatków i czuję, że nadchodzi nowe taneczne pokolenie. Bardzo się cieszę, że tutaj jestem.

Mami: Doceniam ludzi, organizatorów i tutejszą wolność artysty. To cudowne miejsce z niezwykłą atmosferą.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego