"Mieszczańska" tragedia

Artur Urbański wykrawa kawałek znanej nam rzeczywistości i przenosi wprost na scenę, przedstawiając losy bohaterów w konwencji całkowicie realistycznej - o spektaklu "Miasto" w reż. Artura Urbańskiego prezentowanym na V Europejskich Spotkaniach Teatralnych Bliscy Nieznajomi, pisze Katarzyna Nowaczyk z Nowej Siły Krytycznej.

«Bohaterowie "Miasta", dramatu Jewgienija Griszkowca, utknęli w codzienności, gubiąc gdzieś po drodze sens życia. Basin Sergiej Aleksandrowicz ma żonę Tatianę, pracę, dom, pieniądze i ogromne poczucie bezsensu. Nie potrafi słuchać ani rozmawiać. Nie jest w stanie w żaden sposób wypowiedzieć swojego żalu, smutku, tęsknoty. Postanawia więc wyjechać - nie wiadomo dokąd i na ile, jest przekonany, że w ten sposób zdoła uciec od problemów. To jednak pozorne rozwiązanie - największy problem bowiem tkwi w nim samym.

Znajdujemy się w ponurym mieszkaniu Basina. W kącie stoi duże małżeńskie łóżko, na którym leży skulona Tatiana. Ubrana jest w szlafrok, białe wełniane skarpetki. On paraduje w szarym, nieco rozciągniętym dresie. Ich wygląd mocno podkreśla bierność, poczucie apatii, bezcelowości. Nie ma w nich woli walki, chęci przezwyciężenia marazmu i drętwoty życia. Tu nic się nie dzieje i najprawdopodobniej nie stanie.

Spektakl jest obrazkiem z życia. Artur Urbański wykrawa kawałek znanej nam rzeczywistości i przenosi wprost na scenę, przedstawiając losy bohaterów w konwencji całkowicie realistycznej. Trywialność rozmów i problemów męczy. Choć reżyser postanawia "rozsadzić" domowy dramat postaciami drugoplanowymi - przyjacielem w stroju Spidermana, frywolnym taksówkarzem czy wkurzonym biznesmenem, to mimo wszystko spektakl jest rodzajem "mieszczańskiej" tragedii egzystencjalnej, niestety, nudnej i banalnej chwilami. Ogromnie żal, że Urbański pozbawił sztuki dowcipu i autoironii, które ukryte są w tekstach Griszkowca. Codzienne problemy prezentowane są tu śmiertelnie poważnie, a przez to nieznośnie pretensjonalnie. Spektakl bardzo na tym traci, brakuje mu lekkości i dystansu, a zamiast współczucia i współodczuwania budzi opór i sprzeciw.

Szkoda, bo trudno słucha się smutnej historii, opowiedzianej w sposób tak ponury i przygnębiający.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego