Namioty stały tu od poniedziałku. Spotkali się przy nich rodzice uczniów szkół zagrożonych likwidacją - i przedstawiciele świata sztuki. Zagrożeni eksmisją lokatorzy i anarchiści - pisze Witold Mrozek w felietonie dla e-teatru.
Protestujący, którzy chcieli m.in. większego udziału społeczeństwa w podejmowaniu przez miasto decyzji - zyskali zgodę na legalną, tygodniową demonstrację, od poniedziałku do poniedziałku. Kraków ma zwarty układ urbanistyczny, zatem dobrze się go "okupuje" - w odróżnieniu od amorficznej, rozległej i pustawej Warszawy. Przez Rynek Główny przechodzą codziennie tysiące ludzi, w tym turystów. Dlatego powracające pogłoski o pacyfikacji, planowanej na północ - nie mogły być prawdziwe. O tej porze Rynek tętni jeszcze życiem, przewijają się przez niego imprezowicze, także zagraniczni. Ratusz wstydzi się przed nimi namiotów na Rynku, wstydzi się wskazujących na antyspołeczną politykę władz haseł - ale, jak można by się spodziewać, bardziej powinien się wstydzić widoku rozbijających obywatelski protest uzbrojonych mundurowych. A nie od dziś wiadomo, że najlepszą godziną na policyjną interwencję jest szósta rano. O północy jest więc