Odzyskanie niepodległości witano w teatrze płockim 14 listopada 1918 roku "Sporem mocarzy" na podstawie "Kordiana" Słowackiego i "Warszawianką" Stanisława Wyspiańskiego. Spektakl rozpoczęto hymnem narodowym. Po 110 latach zawodowy teatr na skarpie zagrał po raz pierwszy w wolnej Polsce -pisze z okazji 200-lecia płockiej sceny Jarosław Wanecki w Gazecie Wyborczej - Płock.
Zaledwie kilka tygodni wcześniej dyrektor Leon Jaroszyński zatrudnił Mirę Zimińską, która wraz ze swoim pierwszym mężem Janem wystąpiła w 17 sztukach, głównie wodewilach, operetkach i komediach. Początkująca Mira pojawiła się ponownie w rodzinnym mieście w styczniu 1920 roku na benefisie swojej matki Marii Burzyńskiej, szatniarki i bufetowej, związanej z teatrem od 35 lat. Dyrekcje i zespoły się zmieniały, a pracownicy, jak widać, trwali na swych stanowiskach zawsze gotowi na przyjęcie publiki, mimo zmieniających się czasów i mód. Aktor Stanisław Kwaskowski pisał o teatrze tamtych dni w swoich wspomnieniach: "Kurtynę mieliśmy malowaną na płótnie a la Siemiradzki, zwijaną, zakończoną ciężkim drągiem, który był postrachem dla aktorów i aktorek. Przy opuszczaniu kurtyny można było łacno dostać po łbie, co zresztą niejednokrotnie się zdarzało". Niestety, dwudziestolecie międzywojenne dla teatru prowincjonalnego było taką wła�