powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Kamil Dąbrowa: Mięsny jeż Strzępki i Demirskiego

Ponieważ nie potrafię pisać i z trudem składam słowa w zdania nie ośmielę się z wami polemizować. Ja, przebrzydła, gnijąca neoliberalna świnia nie będę również oceniać czy robicie jeszcze teatr czy już gazetę sceniczną, czyli organ do łączenia się dla proletariuszy wszystkich krajów, miast i wsi - Kamil Dąbrowa odpowiada Monice Strzępce i Pawłowi Demirskiemu na ich tekst "Ośmielamy się stwierdzić, że Kamil Dąbrowa nie potrafi pisać, a czasami nie powinien", opublikowany wczoraj na naszych łamach.

Kochani Twórcy Teatru Zaangażowanego i Artystycznego. Dziękuję, że poświęciliście swój cenny czas na odpowiedź a może nawet na polemikę z "najgorzej napisanym tekstem miesiąca, jeżeli nie trymestru a nawet nie roku w kategorii teksty o kulturze".

Trochę wam nawet współczuję, bo ja za ten tekst dostałem honorarium a Wy musieliście się męczyć za darmo. Czułem czytając go jak ostrzyliście swoje polemiczne ostrze, jak pot spływał po waszych czołach. Jak rzeźbiliście w słowie waszego mięsnego jeża. Ponieważ nie potrafię pisać i z trudem składam słowa w zdania nie ośmielę się z wami polemizować. Ja, przebrzydła, gnijąca neoliberalna świnia nie będę również oceniać czy robicie jeszcze teatr czy już gazetę sceniczną, czyli organ do łączenia się dla proletariuszy wszystkich krajów, miast i wsi.

Zrobiłem o was program "Kultura, głupcze". Ze szczególnym naciskiem na drugi człon tytułu, jak byliście raczyli uprzejmie zauważyć. Zastanawiałem się, jak pisaliście ten tekst. Paweł pisał, a Monika dopowiadała? A może odwrotnie? Może razem i na przemian? Przypomniał mi się dowcip z PRL-u o dwóch milicjantach. Jesteście trochę jak oni, tylko zamiast pałować niesfornego redaktora oblewacie go kawą. Nie ukrywam, że zacząłem się obawiać, że i mnie oblejecie. Tylko trochę się powtarzacie, towarzysze. W swojej słusznej krytyce używacie tych samych argumentów, co w rozmowie z redaktorem Chlastą w Tok fm. O zaniedbywaniu kultury i edukacji zawodowej, o upadku, leżeniu i kwiczeniu polskiego dziennikarstwa, o fałszywej bezstronności dziennikarskiej. Wreszcie o zamykanych szkołach i prywatyzowanych stołówkach szkolnych. Czekałem tylko na argument o samochodzie i podziemnym parkingu w klimatyzowanym apartamentowcu, który usłyszał redaktor Chlasta. Przygwoździłby mnie ostatecznie.

Mimo zarzucanej mi neoliberalnej skrętki nie śmiałbym Was porównywać do towaru na półce w supermakecie. Przecież towar nie decyduje o tym gdzie leży, a tym bardziej nie pisze polemik z "najgorszymi tekstami o kulturze". Towar jest formą kapitału. Pieniądz przemienia się w kapitał, gdy jest w ruchu, towarzysze, o tym na pewno wiecie. Pieniądz, ten ostatni produkt obrotu towarów jest pierwszą formą kapitału. Bądźcie w ruchu!

Pozwolę sobie na koniec odpowiedzieć na Wasze pytanie o wstyd. Jako szef publicznego radia "dotowanego przez państwo" nie wstydzę się, że Jedynka nie ma najlepszej słuchalności w Polsce. Nie rozumiem tej korelacji. Czy dotacje mają zapewniać najlepszą słuchalność? Jedynka jest trzecią najchętniej słuchaną stacją w Polsce. Cieszę się, że codziennie kilka milionów Polaków wybiera to radio. Między innymi dzięki temu towarzysze Strzępka i Demirski mogą w Teatrze Polskiego Radia zrealizować słuchowisko radiowe czego nie zrobią w żadnym komercyjnym radiu. Serdecznie Was do tego zachęcam. Nie wiem tylko, czy towarzysze płacicie abonament. Płacicie? Bo jeżeli nie płacicie, tak jak większość Polaków, to trudno mi uczciwie powiedzieć, że Polskie Radio jest "dotowane przez państwo". W tej chwili jest to rodzaj jałmużny, która jest zbyt duża, by umrzeć i za mała, by żyć. Zarząd przyznaje się do strat, bo wpływy z abonamentu drastycznie spadają. Może teatr i media publiczne są w zaskakująco podobnej sytuacji? Jedziemy na tym samym koniu towarzysze!

Ps. "Nasuwającym się samym z siebie" managerem Polskiego Radia jest Minister Skarbu Państwa. Nie wiem gdzie był on ani jego poprzednicy wraz z całą klasą polityczną, gdy media publiczne popadały w kłopoty finansowe. Przypomnę Wam, że problemy mediów zaczęły się od słynnej pisowskiej "nocy długich noży" w 2005 roku.

Ps 2. Dziękuję wam Kochani Twórcy za tego pysznego mięsnego jeża, którym był dla mnie Wasz tekst. Zbliżył nas bardzo do siebie. Wiem, że napisaliście go, żeby było nam lepiej i żebyśmy mogli żyć wszyscy razem w zgodzie i w przyjaźni. Smacznego!