Gotowość do pracy na stanowisku dyrektora teatru jest uznawana za coś niemoralnego - spotykam się z tym bardzo często. Tak jakby kierowanie instytucją było jakimś nie do końca uczciwym zajęciem, którego nie należy pragnąć - pisze Michał Zadara w Krytyce Politycznej.
Tydzień temu opublikowałem w tym miejscu tekst o problemach awansu w polskiej biurokracji teatralnej. Argumentowałem, że brak możliwości awansu jest poważnym zagrożeniem każdej biurokracji, i że jeśli polski system teatrów go nie rozwiąże, grozi mu utrata zasobów ludzkich lub przewrót. Kiedy wysłałem tekst do redaktorki, odpisała mi: "Rozumiem, że bierzesz na klatę wszystkie komentarze o tym, że chcesz być dyrektorem." Bała się, że w tym tekście ujawnił się (dotąd ukryty?) motyw, który stoi za moimi tekstami o społecznej funkcji systemu teatralnego: moja gotowość do bycia dyrektorem teatru. Przypomniał mi się szereg komentarzy do "Deklaracji Forum Obywatelskiego Teatru Współczesnego" z 2009 roku - dokumentu wypracowanego wspólnie przez dwudziestu paru reżyserów i dramaturgów urodzonych w latach siedemdziesiątych. Deklaracja dotyczła strukturalnych problemów systemu teatralnego. Konserwatywna prasa teatralna komentowała, że prawdziwym