Wczoraj narodziła się nam nowa świecka tradycja. Oto redaktor Krzysztof
Mieszkowski napisał wreszcie kilka słów od siebie miast redagować cudze.
Odnotowuję to z radością, bo do tej pory nie znaliśmy jego stylu. A styl to
ciekawy, emocjonalny, żarliwie retoryczny - do e-teatru pisze Tomasz Mościcki.
"Akt medialnej przemocy", nie wspominawszy już o "tworze pisarskiej wyobraźni" czy "bogobojnym Kowalczyku i jego fundamentalnej pasji", to figury stylistyczne, które niewątpliwie wyznaczą nowy standard pisania o teatrze. A właściwie nawet nie o teatrze, bo tekst redaktora Mieszkowskiego nie jest recenzją. To raczej metarecenzja, recenzja recenzji. I to jest właśnie ta nowonarodzona świecka tradycja Recenzowania recenzji wszak do tej pory jeszcze nie było. Ponieważ - zgodnie z formułą postępu wypowiadaną przez Edka w "Tangu" Mrożka (postęp to jest przodem do przodu i tyłem też do przodu) redaktor Mieszkowski zawsze lubi być w czołówce przemian, a i ja na stare lata postanowiłem wreszcie przestać dekować się na tyłach - wiedziony pędem neofity wyprzedzę forpocztęi spróbuję kropnąć nawet metametarecenzję. Od razu zastrzegam się, iż nie odniosę się do "Zaratustry", bowiem - jak rzekł Franc Fiszer - mam nad obu panami tę przewagę, że nie wi