- Zmieniają się środki przekazu. Żyjemy w artystycznej "globalnej wiosce". Wszyscy, z dnia na dzień, wiedzą, co dzieje się w teatrze na całym świecie. Teatr stał się globalny. Siłą rzeczy spektakl, żeby był dostrzeżony, musi być wyrazisty, bezkompromisowy - mówi reżyser BOGUSŁAW LINDA, przed premierą "Merilyn Mongoł" w Teatrze Ateneum w Warszawie.
Bogusław Linda o powrocie do teatru, przed premierą "Merylin Mongoł" w stołecznym Ateneum opowiada Jackowi Cieślakowi Mamy do czynienia z historycznym wydarzeniem: wraca pan do teatru, i to by reżyserować! Co pana skłoniło? Bogusław Linda: Ponury zbieg okoliczności! A mówiąc serio: dyrektor Ateneum Andrzej Domalik zasiadał ze mną w komisji egzaminacyjnej w szkole, którą prowadzę z Maciejem Ślesickim. Stwierdziliśmy, że mamy wspólne poglądy na temat sztuki. Padło pytanie, czy nie wróciłbym do teatru. Miałem pod ręką sztukę, która mnie fascynowała skalą trudności, pomyślałem, że może warto. Dyrektor też się wybranym tytułem ucieszył, bo jest wielkim miłośnikiem literatury rosyjskiej. W "Merylin Mongoł jest zapowiedź końca świata, co zbiega się z proroctwem Majów. Czy to również pana zainteresowało? Moim zdaniem nie o to w sztuce chodzi, tylko o to, co ważne w każdym dobrym dramacie: o poszukiwanie w życiu miłości, nad