Logo
10.04.2012 Wersja do druku

W Moskwie pytają o Lupę i Warlikowskiego

Jestem w Moskwie, ale zamiast o rosyjskim teatrze muszę wciąż dyskutować o polskim. Nie istnieją Fokin, Fomienko, Moguczij, Krymow, wszyscy chcą ze mną gadać o Lupie, Warlikowskim, Jarzynie, Kleczewskiej - pisze Roman Pawłowski w Gazecie Wyborczej - Stołecznej.

Kiedyś Rosjanki pytały mnie, czy znam Janusza Wiśniewskiego, przy czym nie chodziło o reżysera teatralnego, ale o autora bestsellerowej powieści "Samotność w sieci", która w Rosji osiągnęła rekordowe nakłady. Teraz pytają, czy mam telefon do Sebastiana Pawlaka, aktora Mai Kleczewskiej. Największe emocje wywołuje Krystian Lupa, który po zeszłorocznym sukcesie "Persony. Marilyn" pokazanej w Moskwie w ramach polskiego programu festiwalu Złota Maska stał się w teatralnej Rosji niemalże Bogiem. Wynotowuję z portali i blogów tytuły, jakim go obdarzają wielbiciele: Guru Polskiego Teatru, Stary Hipis, Czarodziej, Prowokator, Hipis z Półwiekowym Stażem, Artysta z Wykształcenia i Prowokator z Powołania, Nauczyciel Całego Pokolenia Polskich Reżyserów, i wreszcie ostatnie, najdłuższe, ale chyba najtrafniejsze: Jeden z Najbardziej Nieobliczalnych Teatralnych Mistrzów, Który Twierdzi, że Prawdziwy Reżyser Nigdy Nie Wie, Czego Chce. W ubiegłym tygodniu L

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

W Moskwie pytają o Lupę i Warlikowskiego

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Stołeczna online/09.04

Autor:

Roman Pawłowski

Data:

10.04.2012