powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Cenzura jest przestępstwem

Cenzura jest przestępstwem przeciwko wolności, przeciwko państwu, przeciwko dobru publicznemu i tak naprawdę chyba każdy to wie, acz zwykle tak się tego nie formułuje. Półgębkiem się o tym mówi, półsłówkami, robiąc porozumiewawcze oko, dokładnie tak jak łapówkarze - pisze Artur Pałyga w felietonie dla e-teatru.

O tym, że cenzura jest w Polsce realnym problemem, wie chyba każdy, kto choćby zetknął się z pracą w polskim teatrze. Warto byłoby powiedzieć głośno i publicznie, nie wiem, być może przeprowadzić kampanię społeczną, że cenzura jest przestępstwem. Być może taka kampania, podobnie jak kampanie przeciw łapówkarstwu, zmieniłaby choć trochę ten nieznośny klimat powszechnego przyzwolenia na rozmaite formy cenzury. W istocie przecież cenzura jest tak samo zła, demoralizująca, niszcząca, dezorganizująca państwo, jak łapówkarstwo. Niewiele różni się od złodziejstwa, o tyle od niego gorsza, że upokarza, odbiera godność zarówno cenzurowanym, jak i cenzurującym, oraz zżera jak rak publiczne instytucje.

Cenzura jest przestępstwem przeciwko wolności, przeciwko państwu, przeciwko dobru publicznemu i tak naprawdę chyba każdy to wie, acz zwykle tak się tego nie formułuje. Półgębkiem się o tym mówi, półsłówkami, robiąc porozumiewawcze oko, dokładnie tak jak łapówkarze.

Jest dusząca, dławiąca. Obezwładnia o tyle mocniej, o ile cenzurujący, a więc przestępcy, popełniają to przestępstwo w poczuciu dobrze spełnianego obowiązku. Bo wybierają przecież lepsze zło. Lepiej popełnić przestępstwo, niż stracić stanowisko. Lepiej popełnić przestępstwo, niż stracić dotację. Lepiej popełnić przestępstwo, niż stracić sponsora. To oczywiste prawdy i ludzkie. I oczywiście, jeśli nie pojedziemy na festiwal, bo nam nie dadzą autokaru, albo jeśli będą nam przysyłać jedną za drugą kontrolę, a przecież wiadomo, jak ktoś wystarczająco szuka, to zawsze coś znajdzie, albo jeśli przyszłość niepewna, bezrobocie zagląda w oczy, chcą zwalniać, to lepiej dla wszystkich jest cenzurować. Ale nazywajmy rzeczy po imieniu. To jest przestępstwo. Bierzemy udział w przestępstwie. Ono idzie od góry. Od pierwszego przestępcy w mieście, który daje polecenie, lub też nie lubiącą sprzeciwu sugestię cenzury. To tych przestępców należałoby ścigać najpierw. To oni czynią największe szkody i zniszczenia dobra publicznego. I miejmy nadzieję, że w końcu ktoś zacznie to robić. Że zacznie ich rozliczać z popełnionych przestępstw. Niedobrze jest, kiedy na czele stoją złodzieje, łapówkarze, cenzorzy i bandyci.

Cenzura może być prosta, jak telefon: "Proszę to zdjąć z repertuaru" albo wyrafinowana w postaci szeptanek, sugestii, nacisków i męskich rozmów. Podobnie jak łapówkarstwo. Można komuś po prostu dać w łapę, a można zaproponować atrakcyjny udział w loterii fantowej. I zawsze łatwo to uzasadnić czymś w rodzaju: "Nie rozumiecie, ale takie mamy czasy. Trzeba żyć."

OK, trzeba żyć. Każdy to rozumie, że żyć trzeba. Ale jeśli już się godzimy, to nazywajmy to przynajmniej jasno i właściwie. Cenzura jest przestępstwem. Cenzor jest przestępcą.