powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Kultura obywatelska

To się porobiło, panie. Miało być święto, a tu taki bąk w salonie. Ba, kupę ktoś zrobił. Smród, wszędzie smród. Fetor przeraźliwy. Wszystkim zrzedły miny i zaczęło być naprawdę niemiło. Taki atak, taki atak zza węgła i to od kogo? - pisze Mike Urbaniak w felietonie dla e-teatru.

Od artystów, którzy przecież tak chętnie nas popierali przed atakiem smoleńskich barbarzyńców. A tu co? Wielki odwrót? Najpierw młodzież, ta od komputerów, tak ochoczo zaglądała na nasze strony rządowe - które jak wiadomo cieszą się dużym zainteresowaniem - że doprowadziła do zawału nasze serwery obywatelskie, a teraz jeszcze te darmozjady od kultury, które czegoś żądają? A co oni mogą nam zrobić? Opon palić nie będą. Ulic nie zablokują. Sami ze sobą się nie mogą dogadać, a co dopiero z nami. Poza tym, wiadomo, kultura nie emerytura - nie jest obowiązkowa.

To jest przykre, naprawdę przykre. Tyle serca od nas dostajecie, do komitetów honorowych was przed wyborami zapraszamy i mówimy głośno: Bez was puchem marnym jesteśmy. To wy ten płomień kultury naszej narodowej podtrzymujecie i żarzą się te węgielki tearu, literatury i muzyki teraz i dla przyszłych pokoleń młodych Polaków. Bez was bylibyśmy niczym. Zabory, okupant, a potem komuna - czasy ciężkie dla naszego narodu umęczonego. A jednak przetrwaliśmy! Przetrwaliśmy! I dzięki komu? Dzięki wam nasi milusińscy. Dzięki wam! I naród to czuł, oj czuł! Naród to rozumiał, oj rozumiał! Naród żywo reagował, jak wtedy, gdy "Dziady" Dejmkowe z afisza spadały. Jakiż to był huk! Jakiż to był raban! Jak one spadły! A na to zgody nie było, oj nie było! Naród chciał do teatru, naród bił się o każdy bilet, naród oklaskiwał polskość naszą na stojąco.

Dlaczego wy nam to teraz robicie? No powiedzcie, dlaczego? Przecież po kampanii pięknie wam zawsze dziękujemy za zaangażowanie, za to wasze poparcie dla tej naszej polityki degradującej kulturę. Już nie pamiętacie tych soczystych płatów łososia cośmy wam w Pałacu na Wodzie w Łazienkach Królewskich serwowali? W pałacu! Nie w jakiejś - za przeproszeniem - norze pod Kobyłką. Wszystko było! I kawusia, i winko, i babeczki z kremem daktylowym, na które kancelaria musiała przetarg organizować, bo tanie nie były. Dlatego prosimy was grzecznie o powrót do waszych teatrów, na które miliony dajemy. Róbcie tam te sztuki wasze ciekawe o Żydach, pederastach i feministyczne sprawy poruszające (taka moda teraz podobno), a nam już głowy nie zawracajcie. My tu sprawy ważniejsze mamy niż wasze fanaberie. Tabor kolejowy modernizować trzeba, bo inaczej nikt do tych waszych teatrów nie dojedzie.

Że czasem zapominamy? Że się nie interesujemy? Że nie robimy konkursów transparentnych? Że koledzy nasi partyjni pomóc chcą wam teatrem porządnie zarządzać? Że nie ma więcej? Że jeden stadion w Warszawie kosztował tyle, ile wynosi całoroczny budżet ministerstwa kultury? To jest wasza złośliwość tylko, bo piłka to tam kopana będzie nieczęsto, a kultura dziać się będzie. Przecież, bądźmy szczerzy, ten stadion jest dla was, ludzi teatru. Róbcie, prosimy, róbcie tam widowiska wielkie, w piersiach dech zapierające. I naprawdę, dajcie już spokój. Dalibóg o was pamiętamy. Medale Gloria Artis na drzewach nie rosną. Czy nie zapraszamy was na salony dwa razy w roku w celu miłej rozmowy i spożycia strucli śliwkowej? No sami powiedzcie, czy nie jest przyjemnie, jakoś tak kulturalne? Jest! Jest bardzo fajowo. Dajcie już więc spokój i przestańcie ujadać, bo aż uszy więdną. I zachowujcie się jakoś, bo ludziom na władzę obywatelską kurwami rzucać w radiu to już naprawdę nie wypada.