powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Warszawa. Oświadczenie Joanny Szczepkowskiej

W sprawie mojego tekstu "Dlaczego nie podpisałam" po artykule w Gazecie Wyborczej jestem zmuszona dodać kilka słów. Nie będę zgadzać się na chwilowe wystąpienia przed kamerą jako oponent listu "Teatr nie jest produktem" bo nie dla "szkła" to zrobiłam. Nie będę jednak milczeć wobec oczywistych manipulacji - Joanna Szczepkowska ws. artykułu Romana Pawłowskiego "Polski, Współczesny, Powszechny".

Roman Pawłowski - Niektórzy, jak Joanna Szczepkowska, zarzucają wam, że walczycie o interesy tylko jednej grupy artystów, związanych z młodym teatrem.

M.S.: To tylko świadczy o tym, jak źle jest z naszą sferą publiczną. Trudno nam uwierzyć, że możliwe jest działanie w imię dobra publicznego, a nie dla partykularnego interesu. My nie walczymy o stołki.

Nie napisałam" z "młodym teatrem", napisałam z "poszukującym". Pisanie "z młodym" jest oczywistą manipulacją mającą uplasować oponenta wśród walczących o "stare".

Miałam dwadzieścia trzy lata, kiedy zatrzymałam nagranie w studio telewizyjnym oświadczając Janowi Swiderskiemu, że to, co robi "to szmira" i nie dopasuję się do jego wskazówek. Ryzykowałam wtedy tak zwaną karierę. Miałam pięćdziesiąt cztery lata, kiedy odeszłam z boleśnie sztampowego spektaklu Zapasiewicza i zrobiłam publiczny pokaz swojej roli. Nie jestem zresztą jedyna, która ma na koncie takie czy inne bunty i tak czy inaczej płaci za to swoją cenę. Tutaj jednak walczy grupa i walczy z pomocą mediów. Siła mediów może też dowolnie manipulować krytyką. Nie napisałam, że sygnatariusze listu walczą o stołki. Napisałam, że walczą o teren. Nie wierzę, że Demirski nie widzi różnicy. Wierzę natomiast, że czuje się bezpiecznie mając poparcie Gazety. Nie jestem przeciwniczką teatru Strzępki i Demirskiego - spektakl "Andrzej Andrzej i Andrzej" zrobił na mnie ogromne wrażenie. Nie ma to jednak żadnego związku z problemem Teatru Dramatycznego i jego piarowskimi zagrywkami. Ja bym się chciała na to dać nabrać, ale się nie dam. Gazeta Wyborcza nie opublikowała mojego listu, a jednak odnosi się do niego, a raczej do jego zmanipulowanej interpretacji. Jak widać gazety to też teren, a teren to większa siła niż stołki.

Joanna Szczepkowska